niedziela, 27 października 2013

ROZDZIAŁ 6

Około 14 Szymek był już u mnie. To on zawsze wpada na świetne pomysły i wie co robić w trudnych chwilach, pomyślałam że może i tym razem go olśni i mi pomoże.
Opowiedziałam mu wszystko po kolei, że przez 2 tygodnie nie mogę wychodzić z domu i że nie dam rady poprawić ocen przez tydzień. Szymek tym razem nie wiedział jak mi pomóc.
No cóż- pomyślałam i przytuliłam się do poduszki.
Nagle podczas rozmowy z Szymkiem do pokoju weszła moja mama ;
- Kochanie, Twoja wychowawczyni dzwoniła...
- Tak ? I co chciała ? 0 odpowiedziałam z niechęcią na twarzy
- W sumie to nic, pytała się tylko jak się czujesz i kiedy wrócisz do szkoły.
- Aha, a ty co jej powiedziałaś ? - zapytałam
- No prawdę ...
Gdy rozmawiałam z mamą dostrzegłam, że Szymek uśmiecha się sam do siebie pod nosem.
Zakończyłam rozmowę i grzecznie wyprosiłam mamę z pokoju, bo byłam ciekawa co Go tak bawi.
- A ty co Szymek taki zadowolony ?
- A co nie mogę ? Zdrowy jestem, nie tak jak ty - odpowiedział i zaczął się jeszcze bardziej śmiać
- Pff, nie chcesz to nie mów, dupek. - powiedziałam i rzuciłam go poduszką
- Nie no dobra, Lena spokojnie, już Ci mówię - odpowiedział nadal uśmiechając się
- No słucham ...
- Olśniło mnie, wiem jak możemy Ci pomóc
- Serio, czy znowu żartujesz ? - zapytałam zdziwiona
- Serio, serio. Wystarczy, że twoja mama załatwi, że nauczyciele będą do Ciebie przyjeżdżać  i uczyć Cie w domu.
- Szymek to jest świetny pomysł, jesteś genialny - powiedziałam, a następnie przytuliłam przyjaciela.
Maaamoooo !! - od razu głośno zawołałam.
Ku mojemu zdziwieniu, do pokoju nie weszła moja mama ze słowami "Co się tak drzesz ?", tylko Majka.
Zaczęła się mnie o wszystko czepiać, była w masakrycznym stawie w dodatku jeszcze płakała. Oboje Szymkiem próbowaliśmy ją uspokoić, lecz to nie dało skutków.
Mimo,że byłyśmy skłócone, zaczęłam się o nią niepokoić, dlatego poszłam interweniować do mamy.
Była w kuchni- robiła ciast. Złapałam ją za rękę i jak najszybciej pobiegłyśmy na górę do mojego pokoju. Od razu po wejściu zauważyła w jakim stanie jest Majka. Przytuliła ją mocno i spytała się "co jest?". Majka nie chciała nic mówić, nagle krzyknęła w moim kierunku "to wszystko twoja wina". Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale domyśliłam się że zapewne jest to związane z Krystianem.
Tylko co się stało ? Może zamknęli go w więzieniu- pomyślałam, a następnie powiedziałam mamie i Szymkowi, żeby poszli na chwilę do salonu.
Szymek chciał już iść do siebie do domu, bo stwierdził że ta sprawa się jego nie tyczy i nie chce się wtrącać. Rozumiałam Go, ale poprosiłam żeby został, zgodził się.
Gdy już oboje wyszli z pokoju postanowiłam porozmawiać z Majką. Na początku nic nie chciała powiedzieć, lecz po pewnym czasie przełamała się.
Po 15 minutowej rozmowie Majka wyszła ode mnie z pokoju. Okazało się, że Krystian uciekł z aresztu i próbował popełnić samobójstwo, leży teraz w ciężkim stanie w szpitalu. Gdy się o tym dowiedziałam, zrobiło mi się Go trochę szkoda, bo tak naprawdę to przeze mnie. Ale postanowiłam się tym nie przejmować, to jego życie, mógł się nie 'pakować' w takie rzeczy.
Teraz miałam inne problemu na głowie; starać się o to, żeby Majka przestała o nim myśleć i myśleć o tym jak tu spełnić swoje marzenia.

 * * *
3 tygodnie później

Plan Szymka sprawdził się, udało mi się poprawić wszystkie oceny. Za 2 dni wyjazd do Barcelony. Wszystko szło po mojej myśli, byłam bardzo szczęśliwa; Krystian wyzdrowiał i wyprowadził się z rodziną do Katowic, Majka znalazła sobie nowego chłopaka, Szymek czuje się już lepiej po śmierci rodziców , a ja ? A ja niedługo jadę spełniać swoje marzenia. Lepiej już chyba być nie mogło.
Jedyne co mnie dołowało to to, że nie będę się widziała z bliskim przez 3 miesiące.
Dlatego postanowiłam te dwa dni wykorzystać w jakiś szczególny sposób . . . 

Z uśmiechem na twarzy powitałam słoneczną sobotę. Pierwsze co to poszłam do sypialni rodziców oznajmić im, że zabieram ich na kręgle. 
W pokoju siedziała wtedy tylko mama, pomyślałam że zapewne tata robi coś przy samochodzie.
- Mamo, idziemy na kręgle. Ubieraj się, a ja idę poinformować i tym tatę i Majkę.
- Hola, hola, Lena a co ze  śniadaniem, dobrze wiesz o tym, że ja na 'pusty' żołądek nigdzie nie idę.
-Mamuś spokojnie , zjemy na mieście,a teraz nie narzekaj tylko idź się ubieraj, bo czasu nie mamy.
Z uśmiechem na twarzy pobiegłam do garażu taty...
- Cześć tatusiu, co robisz ? - zapytałam 
- "tatusiu?" , od kiedy ty taka miła co ? -zapytał ze zdziwieniem 
- Oj czepiasz się. To jak dowiem się co robisz ? - powiedziałam z uśmiechem
- No naprawiam samochód, a co chcesz mi pomóc? - zapytał
- Nie, ale wyciągam się na kręgle, masz 30 min na ogarnięcie się
- Ale...
- Tak tako , ja też Cie kocham - przerwałam mu w środku zdania i pobiegłam do pokoju siostry 
"Wparowałam" do pokoju Majki i pierwsze co to krzyknęłam ; 
-Majka wstawaj idziemy na kręgle 
- Ale, że jak ? Teraz? - powiedziała 'przez sen'
- Yhym, masz pół godziny i widzę Cie przed domem.
Dokładnie 40 minut później wszyscy byli przed domem .
Na początku poszliśmy do pierwszej lepszej restauracji, aby coś zjeść. Gdy już byliśmy najedzeni wybraliśmy się na kręgle. 
Ten dzień był wspaniały, po grze poszliśmy jeszcze do parku na wspólny spacer.
W domu byliśmy około 21, poszła wziąć kąpiel, a następnie położyłam się spać.Mój budzik był nastawiony na 6 rano. 
Następnego dnia wybrałam się z Szymkiem na mecz Legia Warszawa- Pogoń Szczecin. Moje plany się nie sprawdziły, miałam z nim iść na cały dzień porać w piłkę na orliku, a potem do kina na jakiś football'owy film, ale niestety zaspałam. Na szczęście Szymek załatwił dla nas te dwa bilety. Wiadomo to nie były bilety na mecz naszej ukochanej Barcy, ale w sumie to Legię też lubiliśmy. 
Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla warszawiaków, gole strzelili Kosecki i Furman. Po meczu poszliśmy na lody. Spędziliśmy ten czas jak kiedyś, jak prawdziwi przyjaciele.
Około godziny 19 Szymek odprowadził mnie do domu.
Już jutro o 10 miałam samolot do Barcelony. Dlatego pierwsze co to poszłam się spakować.
Nie bardzo wiedziałam co mam ze sobą tam wziąć. Z tego wszystkiego wyszło tak, że miałam 2 pełne walizki, w nich mi.n 5 par krótkich spodenek, 3 pary długich spodni, dresy, 2 sukienki, 3 spódniczki, topy, t-shirty, bluzy, koszule, koszuli z Barcy, laczki, sandały... No i co najważniejsze moje ukochane buty nike Victory IV FG CR oraz inne gadżety z Barcy. Pakowanie zajęło mi 2 godzin.
Rano jak się obudziłam wsadziłam na wierzch do torby tableta i laptopa, no i podstawową rzecz czyli ładowarkę do telefonu.Następnie poszłam wziąc krótki prysznic.                                                                
O 9:15 tata odwiózł mnie na lotnisko. Przed wyjściem z domu założyłam spodnie, moją bluzkę z Barcelony, trampki i granatowego full cap'a.
W drodze na lotnisko byłam bardzo zdenerwowana i podekscytowana i chyba mój tata to zauważył . . . 
- A ty, jak zwykle w tej koszulce ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Trzeba w końcu zrobić jakieś wrażenie w tej Barcelonie nie ? - odpowiedziałam 
- No tak, ty za nich to nawet w ognień byś weszła co ? 
- A jak myślisz , że dlaczego ja tam jadę ? - odpowiedziałam z uśmiechem
O 9:40 byliśmy na miejscu, na lotnisku czekała na mnie miła niespodzianka . . . 

_______________________________________________________________
No i jest 6 rozdział, byle jaki , ale jest :))
Dla wszystkich zainteresowanych ; W 7 rozdziale będą występowali już piłkarze Barcy ;D
ROZDZIAŁ DEDYKOWANY KOCHANEJ DOMIE <333


CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

niedziela, 20 października 2013

ROZDZIAŁ 5

Krystian był oskarżony o handel narkotykami i w dodatku napad rabunkowy na 30 letniej kobiecie. Nie dowierzałam, może od paru dni się do siebie nie odzywaliśmy, to nadal Go kochałam i wiedziałam, że te pobicie i zwłaszcza narkotyki to jakiś głupi żart ze strony jego kolegów, po prostu chce Go wrobić.
Ale w sumie... po co policja miałaby kłamać?? Już nic nie rozumiem, Krystian stał się całkiem innym człowiekiem, niż dotąd był.
Po tym jak radiowóz odjechał wraz z Krystianem, poszłam dalej pokopać piłkę. Tak sobie grając pomyślałam.."Czemu to wszystko musi mnie spotykać? Czy jaj już nie mogę mieć odrobiny szczęścia? "
Na orliku posiedziałam jeszcze godzinę, następnie poszłam do domu. Będąc już w  mieszkaniu, rzuciłam piłkę na podłogę, zdjęłam buty i zamierzałam iść do swojego pokoju, lecz zatrzymała mnie moja mama. Z uśmiechem na twarzy spytała czy możemy porozmawiać. Nie miałam zbytnio humoru na rozmowy, ale zgodziłam się nie chciałam zrobić jej przykrości. Usiadłyśmy na kanapę i zaczęła mówić . . .
- Lenko kochanie, pamiętasz jak mówiłam Ci, że mam siostrę w Hiszpanii, a konkretnie w Barcelonie ?
- No tak pamiętam, a stało się coś ? - zapytałam i z ciekawością słuchałam dalej
- Nie, nic się nie stało. Dobrze w takim bądź razie nie będę "owijać w bawełnę", twoja ciocia-Danuta, spytała się mnie dzisiaj czy nie znam może kogoś chętnego do opieki nad małym dzieckiem.
- Ooo, synek czy córeczka jej się urodziła ?- zapytałam z ciekawości i zapomniałam na chwilę o obecnych problemach.
- Synek i nazwała Go Thiago, no ale ....
Przerwałam mamie w połowię zdania i z uśmiechem na twarzy wstałam z kanapy, przytuliłam mamie która siedziała obok i powiedziałam ;
- Mamo !!! Będziemy mieć Thiago w rodzinie, naprawdę ?? Jejku jak fajnie. . .
- No będziemy będziemy , a czemu ty taka zadowolona , imię jak imię ... ? - ze zdziwieniem zapytała
- Jak to ??? Mamooo !! Czy ty naprawdę nic nie rozumiesz ?? Thiagoto imię syna Boga footballu, najlepszego piłkarza na Świecie, przystojnego, najcudowniejszego, niepowtarzalnego - Leo Messiego !!
- Aaa....no tak pamiętam, mówiłaś coś. No widzisz jak Ci się fajnie ułożyło...
No dobra, ale to nie teraz najważniejsze ... Pomyślałam, że może ty byś chciała pojechać na 3 miesiące do cioci. . .
-Jejku naprawdę mogłabym ?? Kochana jesteś mamo, dziękuję. - wtedy już całkiem zapomniałam o Krystianie i problemach
- Tylko nie tak prędko, pojedziesz pod jednym warunkiem; zdasz mi.n ze średnią 4.0, wtedy pojedziesz na 3 miesiące, czerwiec, lipiec i sierpień.
- No dobrze , ale mamo, jak ?? Ja teraz mam ledwo co 3.50, nie dam rady poprawić tylu ocen w ciągu nie całych 4 tygodni, choćbym nie wiem jak bardzo chciała.
- Dasz radę, wystarczy że będziesz się więcej uczyła i mniej spotykała z tym twoim Krystianem.
"Z tym drugim to raczej nie będzie problemu"- pomyślałam, a następnie powiedziałam mamie ;" Może i masz rację, dziękuje, kocham Cię" pocałowałam ją w policzek i poszłam wziąć krótką kąpiel, a następnie pouczyć się fizyki.
Gdy już się wykąpałam stwierdziłam, że muszę to powiedzieć wszystko Szymkowi. Weszłam na facebooka'a i zapytałam się GO czy może jak najszybciej do mnie wpaść. 'Biedny' nie wiedział o co chodzi. Normalnie droga z Szymka domu do mnie trwa około 15 min. , mu zajęła ona jakoś z 5 min.
Gdy już otworzyłam mu drzwi z przerażeniem w oczach zapytał ;
- Co się stało ?? !!!
Ja natomiast pierwsze co to zaczęłam się z niego śmiać, na twarzy był cały czerwony i w dodatku zmęczony.
-Spokojnie, wejdź wszystko Ci opowiem. Idź do góry, a ja przyniosę coś do picia.
Jak zwykle z ciekawości moja mamusia musiała się dopytywać szczegółów "Co on tutaj znowu robi?", "Dawno nie widziałam Krystiana" , "Jesteście pokłóceni?" , mi.n takimi pytaniami mnie 'zasypała', ja natomiast odpowiedziałam jej jedno ..
- Kiedyś mówiłaś, że masz śliczną córeczkę... no właśnie , po co się męczyć z jednym skoro na Świecie jest miliony facetów...
Wzięłam dwie szklanki, dzbanek wody i poszłam do pokoju.
Opowiedziałam Szymkowi wszystko co powiedziała mi mama i również to co spotkało mnie dzisiaj na orliku. Szymek zna mnie od urodzenia i wie na jakim poziomie jest moja nauka, dlatego otwarcie powiedział, że na dzień dzisiejszy szanse na pojechanie do Hiszpanii mam marne, tym bardziej, że mam nie cały miesiąc na poprawienie ocen. Niestety ja dobrze o tym wiedziałam ,ale pomyślałam że tak naprawdę tylko i wyłącznie przez moje lenistwo mogę się pożegnać ze zwiedzaniem tego wspaniałego miasta, bycia na Camp Nou, pójściem na mecz Barcy...
Porozmyślałam sobie trochę, następnie grzecznie wyprosiłam Szymka z domu i zaczęłam się uczyć.
Co jakiś czas widziałam jak moja kochana mama zerkała jak się uczę.
Niestety łatwo ta nauka do głowy mi nie wchodziła, byłam bardzo ciekawa co z Krystianem. Chciałam się o to spytać Majki, w końcu utrzymuje z nim kontakt, ale jeszcze się do siebie nie odzywałyśmy.
Wieczorem jak przyjechał mój tata od babci(swojej mamy) pochwalił mnie, strasznie mnie to zdziwiło tym bardziej, że jak się do siebie odzywamy to się kłócimy. Od dziecka to ja miałam lepsze kontakty z mamą , a Majka z tatą.
Podczas nauki zjadłam przepyszne tosty z serem, które zrobiła mi moja mama.
Po 24 ja już byłam nauczona, poszłam spać, bo niestety o o 7 trzeba wstać.
Jak już byłam w szkole nikt ze znajomych Krystiana do mnie nie odzywał, nie wiedziałam o co chodzi, ale postanowiłam się tak tym nie przejmować i iść pod klasę na lekcje. Podczas pisania sprawdzianu widziałam, że za oknem pogoda jest nie ciekawa; deszcz, zawierucha i w dodatku jeszcze strasznie zimno.
Nasza klasa była zwolniona z 3 ostatnich lekcji z powodu konkursu recytatorskiego, niestety ja musiałam wracać w taką pogodę do domu.
Byłam cała przemoczona, przemarznięta i bolało mnie gardło. Po wejściu do domu pierwsze co to mama zaczęła mieć do mnie pretensje, że wyszłam z domu w cienkiej bluzie i trampkach, tłumaczyłam jej, że rano było ciepło, ale mało ją to interesowało.
Przebrałam się w dresy i położyłam do łóżka, mama przyniosła mi ciepłą herbatę z cytryna, tabletki , podała mi książkę od chemii i spytała się jak poszedł mi dzisiejszy sprawdzian...
-Hymm...Szczerze to nie mam "bladego pojęcia", ale wydaje mi się, że 4 będzie
- No to dobrze, teraz ucz się chemii, potem zjedz tę tabletkę i najlepiej jakbyś się położyła na trochę spać, bo jutro czeka cie kolejna poprawa i musisz być w szkole
- Wiem, wiem mamo- odpowiedziałam i "puściłam jej oczko"

Tak jak myślałam, rano budząc się do szkoły czułam się fatalnie, miałam 39st. gorączki, mama zawiozła mnie na poprawę sprawdzianu, a następnie pojechałyśmy do lekarza. Będąc w przychodni Pani doktor wypisała mi 2 tygodnie zwolnienia od chodzenia do szkoły. To była najgorsza wiadomość jaką mogłam w tym momencie usłyszeć. Za równe 3 tygodnie muszę mieć oceny wystawione , nie wyrobię się przez tydzień.
Jak już wróciłam do domu zadzwoniłam do Szymka i spytałam czy po szkole może do mnie wpaść pogadać........
___________________________________________________________________
No i jest  5 rozdział , mam nadzieję że się podoba :))

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

niedziela, 13 października 2013

ROZDZIAŁ 4

Nie wiedziałam, że on jest do tego zdolny, każdy tylko nie Krystian . . . Widocznie po raz kolejny się myliłam.
Mój chłopak "zdradził" mnie z moją o 2 lata młodszą siostrą. Nie dowierzałam... obaj siedzieli na łóżku przytuleni do siebie.
Gdyby nie Szymek nie wiedziałabym co mam robić, z nerwów wydarłam się na cały dom "z nami koniec, a ty Majka nigdy więcej się do mnie nie odzywaj i zostawcie wy już wszyscy mnie w świętym spokoju !!! " Nie chciałam na nich patrzeć, dlatego jak najszybciej wybiegłam z domu, a Szymek tuż za mną.
Potem od razu poszliśmy na spacer, gdy już się trochę uspokoiłam i co najważniejsze przestałam płakać, zastanawiałam się czy nie zrobiłam źle, w końcu nic nie robili, a ja akurat weszłam w momencie jak się przytulali, może ... może oni po prostu chcieli o czymś ważnym porozmawiać ?? Hymmm.....sama już nie wiem. Ale bardzo się cieszę, że Szymek jest w takich chwilach ze mną.
Była wtedy wczesna godzina, poszliśmy do domu przyjaciela... On chciał załatwić jakąś ważną sprawę (jak zwykle był tajemniczy i nie chciał mi powiedzieć o co chodzi), no a ja musiałam poprawić makijaż.
Gdy już byliśmy na miejscu, porozmawialiśmy sobie na spokojnie o tej całej sytuacji. Całkowicie zapomniałam o tym, że otrzymał propozycję od Legii. . .
- Ty , Szymek, i jak tam twoje przemyślenia w sprawie odejścia do Legii ?
- Nigdzie nie idę - odpowiedział z uśmiechem na twarzy
- Ale... ?? Serio ?? Szymek, przecież to twoje marzenie
- Może i tak ale nie chcę się stąd wyprowadzać, to jej jeszcze za wcześnie, tym bardziej, że muszę być teraz z babci w tych ciężkich chwilach
- Nie no rozumiem, rozumiem .... - powiedziałam ze smutkiem na twarzy, w myślach byłam bardzo z tego powodu zadowolona, ponieważ nie będę sama, jeszcze tego by brakowało, pierw moja przyjaciółka wyprowadza się do Portugalii,a teraz on do Warszawy.
- Dobra, idź poprawiaj ten makijaż, a ja idę do sklepu osiedlowego po bułki dla babci.
- Okej, okej, nie śpiesz się mi tez to może trochę potrwać.
Wychodząc z domu z uśmiechem na twarzy powiedział do mnie " leń " ...
Poprawiając makijaż przemyślałam sobie wszytko po kolei, że nie będę myślała o Krystianie tym bardziej, że to on mnie tak jakby skrzywdził, szczerze to mam inne ciekawsze zajęcia do roboty np. poszukiwanie klubu do grania w piłkę. Kocham go bo nie powiem, że nie ale muszę być dzielna, ja to moja przyjaciółka mówiła .. " głowa do góry, cycki do przodu i idź podbijać świat " w sumie to już nie pamiętam jak to dokładnie było .....
Gdy już się umalowałam postanowiłam, że jak jeszcze go nie ma to se wejdę na laptopa, pewnie i tak nie miałby nic przeciwko temu. Podczas gdy laptop się "odpalał" wrócił Szymek ze sklepu, poszedł do babci zanieść bułki i wrócił do swojego pokoju. "Masz na poprawienie humorku"- powiedział i położył mi na biurko mojego ulubionego wafelka- góralka.
Cieszyłam się, że mam kogoś takiego z kim mogę porozmawiać o wszystkim, Szymek jest dla mnie jak brat.
Mimo, że jesteśmy płci przeciwnej to obaj wiemy,że poza przyjaźnią nic nie będzie, a nawet jakby było to trwało by to max 2 dni, ponieważ jako para w ogóle do siebie nie pasujemy.
Zostałam u Szymka jeszcze na obiad i wróciłam do domu. W drodze założyłam słuchawki i puściłam muzykę. Nigdy się tak nie bałam wracać do domu jak w tym momencie, zapewne Majka już tam była, a co jak ....a co jak on też tam jest ....co jak Krystian tam jest ??
Zwolniłam tępo, przy piosence Te voy a amar  Abraham'a Mateo ,pomyślałam o tym co bym zrobiła jakby ona z nim była ...Moje życie nie miało by wtedy sensu .. Ale w sumie ...co ja będę się użalała z powodu jednego chłopaka, przed sobą mam jeszcze całe życie, marzenia do spełnienia ... kurde..szkoda, że nie pojadę w te wakacje do Hiszpanii, ale może to i dobrze , codzienne użeranie się i patrzenie na niego to by było za bardzo męczące. Dobra koniec użalania się nad sobą .
Trzeba z powagą wejść do domu - pomyślałam i po cichu przekroczyłam próg drzwi. Nie myliłam się Majka była już w domu, ale na całe szczęście nie było Krystiana. Gdy siostra mnie zauważyła od razu do mnie podbiegła i zaczęła się tłumaczyć ... 
- Słuchaj Lena to nie tak jak myślisz 
- Zostaw mnie w spokoju, nie pamiętasz co Ci mówiłam u Krystiana ?? !!! Zostaw mnie w spokoju, nie chcę Cię znać !!!
- Dobra słuchaj, to ja powiem swoje i wtedy pójdę sobie, będziesz miała spokój.
- Nom, mów , szybko !
- A więc tak; było to wczoraj; pamiętasz jak pokłóciłaś się z Krystianem bo nie chciał z Tobą iść? 
- No pamiętam, skąd ty w ogóle o tym wiesz ??
- Nie ważne skąd, słuchaj dalej; noo i Krystian zadzwonił do Szymka i on cie niechcący wyzwał przez telefon nie chciał tego, przepraszam, i o tym chciał z Tobą pogadać bo wiedział, że Szymek Ci to powiedział, a teraz chyba mam rozumieć że Ty o niczym nie wiedziałaś ?? 
- Nie nic nie wiedziałam, co on powiedział??
- Suka, czy coś takiego nie pamiętam dokładnie, no i on się załamał, nie wiedział co ma robić, zadzwonił do mnie i poprosił o spotkanie, i ja chciałam go pocieszyć i go przytuliłam, przepraszam to nie tak miało wyglądać, naprawdę, ja chciałam dobrze ...
- Krystian tak powiedział ?? Już wszystko rozumiem dlatego Szymek był taki wkurzony i nie chciał mi nic powiedzieć ... 
A teraz wypad do siebie do pokoju, ja nie wiem jak ty tam jeszcze chciałaś go pocieszyć widziałam swoje!!!
- Kurdę Lena daj se pomóc 
- Nie chce żadnej pomocy mam już tego wszystkiego dosyć - powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Powstrzymałam się od płaczu , ledwo co mi się udało, nie wyobrażałam sobie tego że tak Krystian tak mnie nazwał... nie poznaje go od 2 tygodni jest całkiem inny. Nie chciałam denerwować Szymka dlatego poszłam jak zawsze to robię, pograć na orlika w nogę.
Puściłam muzykę z telefonu i zaczęłam grać, byłam ubrana w bluzkę z Barcelony, krótkie spodenki i buty nike VICTORY IV FG CR. 
Wszystko było ładnie, pięknie puki nie przyszedł Krystian. Chciał pogadać ja natomiast odwróciłam się i poszłam w odwrotnym kierunku, ten natomiast mnie złapał i zaczął szarpać, zaczęłam krzyczeć, kobieta która przechodziła obok zareagowała, dzwoniąc na policję, pomyślałam że nie potrzebnie to sprawa między mną a nim.
10 minut później  przyjechał radiowóz , skuli Krystiana w kajdanki i zabrali go na komisariat, to co dowiedziałam się od policjanta nie mogła w to uwierzyć . . . 
____________________________________________________________
W końcu 4 rozdział, taki byle jaki, ale obiecałam to jest :)

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

środa, 9 października 2013

ROZDZIAŁ 3

Nie wiedziałam o co Szymkowi chodzi, pomyślałam że pewnie chce pogadać bo mu się nudzi, aleee w sumie ...to nie był by taki zdenerwowany. No ale nic, wzięłam Krystiana za rękę o powiedziałam, że musimy iść. Jego zachowanie bardzo mnie zdziwiło, ponieważ wyrwał mi się z rąk i powiedział "podniesionym" głosem, że nigdzie ze mną teraz nie idzie, zostaje na orliku i gra dalej. Rozczarowałam się na nim, nie wiedziałam, że taki jest, no cóż niestety 5 lat znajomości to zdecydowanie za mało ... Pomyślałam, że w sumie jak on nie chce iść to jego problem, ale od razu inaczej zareaguje jak się dowie, że poszłam do Szymka .
20 minut później byłam u przyjaciela, chodził zadowolony po całym domu, zastanawiałam się po co ja tu jak mu nic nie jest. . .
- Szymek, a ty co taki zadowolony ?
- Dostałem pewną propozycję ...
- No mów Szymek, "nie owijaj w bawełnę"
- Na ostatnim moim meczu jak graliśmy Jelenia Szczecin - Białe Toruńskie Orły wygraliśmy 3:0 ....noo...iii.... strzeliłem hattrick'a ...
-Kurde Szymek ! Mów, albo wychodzę - powiedziałam to idąc w kierunku drzwi.
Szymek złapał mnie i powiedział, że dostał propozycję grania w Legi Warszawa. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ już od kilku lat Szymkowi nie spisywało się dobrze w footballu, no a zwłaszcza w jego obecnym klubie.
Tylko...zasmuciła mnie jedna rzecz ; skoro dostał propozycję, grania w Legi będzie musiał tam.... tam w Warszawie mieszkać. No, ale w sumie nikt by się nie spodziewał, że będzie mógł zostać piłkarzem drugiego swojego ulubionego klubu, noo .. a zwłaszcza on sam. Pomyślałam sobie, że rodzice byli by teraz z niego dumni ..no ale trudno taki jest los i nikt tego nie zmieni.
Gdy już  trochę z Szymkiem porozmawialiśmy zadzwonił do mnie telefon. Spoglądam na komórkę, patrze a to Krystian, w sumie nie zdziwiło mnie to jakość szczególnie, ale postanowiłam być dzielna i nie odpierać telefonu. Myślałam, że szybciej znudzi mu się do mnie dzwonienie, ale myliłam się,dopiero po około 20 razach dał se na luz. 5 minut spokoju i z kuchni "odzywa" się telefon Szymka, od razu powiedziałam że zapewne to znowu on, haa....nie myliłam się, jak zwykle kobieca intuicja nigdy nie zawodzi.Szymek postanowił odebrać telefon, a ja przez ten czas poszłam nakarmić jego chomika. Od lat to robię, naprawdę... może to głupie, ale zżyłam się z nim.
                                                               
                                                                 * * *
OCZAMI SZYMKA

- Słucham, tu Szymon
- Gdzie ona jest gadaj !!!!
- Ale nie bardzo wiem o co Ci chodzi ...
- Ty nawet tak sobie nie żartuj, tylko mów !!!!
- Co Ci mam mówić ??? Lena jest u mnie i rozmawiamy, jak chcesz to możesz przyjść, choć w sumie wątpię, żeby chciała teraz z Tobą rozmawiać .. 
- Coooooo ?????? A to Suka !!!!! Cooo ??? nieeee.. PRZEPRASZAM to nie tak miało zabrzmieć, nie mów jej nic
proszę Cie !
- No, ale zabrzmiało, zobaczę ...
- To nie tak jak myślisz, to było nie chcący, taak....z nerwów noo !
- Yhym...takie kity to ty sobie możesz wciskać nie mi. Słuchaj Krystian wiesz co ... ? Zmieniłem zdaniem nie przychodź tak będzie lepiej dla wszystkich !!
Tak zakończyła się nasza rozmowa, kurczę powiedziałbym o tym Lenie, ale znowu będzie chodziła cała zapłakana, niee nie powiem, nie teraz to nie jest odpowiedni moment . . . 

                                                                 * * * 

Gdy już wróciłam od chomika, Szymek nie był w najlepszym humorze, nie wiem może ta rozmowa z Krystianem go tak zdenerwowała, w końcu bardzo się nie lubią ....
Myjąc ręce ( od trocin chomika) spojrzałam na zegar, była już 14, pewnie jak zwykle o tej porze moja młodsza siostra usiadła se na mojego laptopa, dlatego postanowiłam, że pójdę do domy, tym bardziej, że Szymek nadal dziwnie się zachowywał i nie wiadomo nawet co mu jest, a nie chciałam się wypytywać, bo może po prostu ma huśtawki nastrojów po śmierci rodziców. 
Pożegnałam się z Szymkiem i wyszłam. Moja droga do domu była jak nigdy bardzo długa, ale może to dlatego że zawsze mi czas dużo wolniej schodzi jak idę w nowych butach .Converse dostałam zz...jakoś tydzień temu od Krystiana noo a w sumie to od jego cioci, która wróciła z Londynu i miała chyba z ponad 10 par. 
Dobra ale mniejsza z tym o to;  najważniejsze, że w końcu będę mogła sobie w spokoju usiąść i porozmyślać na moim łóżeczku. 
Wchodząc do domu nie myliłam się, Majka siedziała na moim laptopie. Może nie zwracałabym na to aż tak uwagi, jakbym wiedziała że nie ma rączek do psucia jakichkolwiek, których nie dotknie.
Gdy już wygoniłam ją z komputera, weszłam na facebook'a, w między czasie przebrałam się w dresy, bluzę ciepłe skarpety i zrobiłam kakałko. Przeglądam sobie stronę główną fejsa i nagle coś zwróciło moją uwagę ; miałam jedną nie przeczytaną wiadomość. był to Krystian, nadal dokładnie nie wiedziałam co napisał, dlatego weszłam dalej żeby poznać się z treścią wiadomości.
Hymm....czemu on musi pisać tak, że nigdy nie wiadomo o co mu chodzi, tym razem miałam większy mętlik w głowie, nie wiedziałam co mam o tym myśleć, napisał mi coś takiego; "Lena kochanie, przepraszam ja nie chciałem tak powiedzieć Szymkowi, myślę że mi wybaczysz . PRZEPRASZAM :( "
Nie miałam siły już na to wszystko, zdecydowałam że jest już godzina 17 , to pójdę na chwilę położyć się spać.
Jakoś moja "chwila" zamieniła się w następny dzień 10 (dziesiątą ), sama nie dowierzałam, że tak długo spałam, no ale cóż w Barcelońskiej pościeli to ja mogę  nawet 2 dni przespać. Tak jak zasnęłam, tak się obudziłam. Czyli po "domowemu". Wzięłam długą kąpiel, przede mną myła się Majka, nooo...i jak zwykle musiała coś zepsuć, tym razem był to wieszak na ręczniki .... "Co za dziecko" (pomyślałam) i wróciłam do pokoju po ubrania. Po kąpieli założyłam swoją koszulkę z Barcy i białe rurki. Już od samego rana byłam w nie najlepszym humorze. Moi rodzice przy śniadaniu to zauważyli, nie chciałam im się żalić, ale "wyciągnęli mnie za język", powiedziałam im w skrócie, żeby dali mi już święty spokój. W sumie ta rozmowa nie była najgorsza, a nawet dodała mi trochę otuchy. 
Pomyślałam, że nie ma co się użalać, nad sobą, tym bardziej, że nie wiem co się dzieje dokładnie. Wzięłam sprawy w swoje ręce poszłam do góry do swojego pokoju i zadzwoniłam do Krystiana. Po co mu jest ten telefon jak i tak go nie odbiera ?!!!!! - krzyknęłam i walnęłam ręką o biurko. Moja inteligencja jest taka wysoka, że uderzyłam akurat w to miejsce gdzie wcześniej zbiła mi się szklanka. Z całej prawej ręki leciała mi krew , pobiegłam do łazienki i ją sobie zabandażowałam. Gdy już opatrzyłam rękę, posprzątałam szkło z biurka, założyłam swoje czerwone converse i wyszłam z domu do Krystiana, ponieważ doszłam do wniosku, że takie dzwonienie bez skutku nie ma sensu.
 W drodze do chłopaka spotkałam Szymka, zapytał się mnie gdzie idę, następnie gdy już wiedział nalegał żebym pozwoliła mu iść ze mną. Zgodziłam się, bo w sumie w tej wiadomości od Krystiana też była mowa o Szymku. 30 minut później byliśmy na miejscu, drzwi otworzyła nam jego mama, idąc z Szymkiem do jego pokoju zastała mnie bardzo nie miła "niespodzianka", która wywołała u mnie łzy w oczach. Z zapłakaną twarzą próbowałam wybiec z domu . . . 

_________________________________________________________________
No i jest 3 rozdział :))) Mam nadzieje, że się podoba ;3

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ WSPANIAŁEJ LUI <333

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 5 października 2013

ROZDZIAŁ 2

Będąc już w domu zdziwiła mnie jedna rzecz, na kanapie w salonie siedział Szymek rozmawiający z moimi rodzicami, nie wiedziałam o co chodzi, pomyślałam że może chce mnie w coś wrobić i powiedzieć na mnie coś głupiego, tym bardziej że po ostatniej "rozmowie" w ogóle do mnie nie dzwonił ani nic. Nie wnikałam dalej w szczegóły tylko po przywitaniu się z rodzicami poszłam do swojego pokoju.
Pierwsze co zrobiłam to rzuciłam torbę na podłogę i położyłam się na łóżko. Nawet 5 minut nie minęło i ktoś puka do moich pokojowych drzwi, pomyślałam że to pewnie mama z pytaniem czy nie jestem głodna.....pomyliłam się, odwracam głowę, patrzę a tam Szymek, gwałtownie zerwałam się z łóżka i wygoniłam go z pokoju. Jak zwykle zainterweniował mój tata, który mnie usłyszał, słowami "Wchodzicie obaj do pokoju i rozmawiacie co najmniej pół godziny, dopiero po tym czasie możecie wyjść" zakończył krótką dyskusję i zszedł na dół do salony. Niestety byłam skazana na rozmowę z Szymkiem. Siedzieliśmy obaj bez słowa około 10 min. aż nagle Szymek powiedział :
- Przepraszam.....
- W du*ie mam twoje przeprosiny !! - tymi słowami krzyknęłam Szymkowi w twarz
- Lena ty nic nie rozumiesz...- spokojnym głosem i łzami w oczach odpowiedział
Po tym jak zobaczyłam, że ma "szklanki w oczach" uspokoiłam swoje emocje i kontynuowałam rozmowę...
- Dobrze, to zacznijmy od nowa ....co się stało, co ja Ci zrobiłam, że tak mnie wtedy na imprezie potraktowałeś ???? -odpowiedziałam
- Twoi dziadkowie umarli tak ?? W wypadku samochodowym ...
- No tak - powiedziałam
- Niestety....moi rodzice umarli tego samego dnia
- Jejku na prawdę mi przykro nie wiedziałam , proszę nie gniewaj się na mnie ...-odpowiedziałam a następnie przytuliłam Szymka
- Tak tylko że ....moi rodzice też umarli w wypadku samochodowym.- powiedział
Po wyjaśnieniach Szymka okazało się, że to moi dziadkowie spowodowali wypadek, w którym oni umarli oraz  rodzice przyjaciela. Było mi w tamtym momencie głupio nie wiedziałam co miałam zrobić, wtedy uświadomiłam sobie czemu był na mnie taki zły na tej imprezie.
Nasza cała rozmowa trwała ponad godzinę, poszłam odprowadzić Szymka do salonu, ponieważ chciał porozmawiać jeszcze z moimi rodzicami. Następnie położyłam się do łóżka i zadzwoniłam do Krystiana.
Jak zwykle nie odbierał telefonu, zapewne był ze swoimi kolegami i grał w piłkę na orliku. Postanowiłam, że pójdę i sprawdzę czy tan są. Założyłam bluzę, buty i wyszłam z domu.
Nie myliłam się, było ich tam chyba z ponad 10-ciu . Od razu jak mnie Krystian zobaczył spojrzał na telefon i do mnie podbiegł
- Co jest kochanie ?- cały spocony, z uśmiechem na twarzy powiedział
- Czy możemy porozmawiać ?
- No pewnie mów
- Ale nie tu gdzie indziej - powiedziałam i wskazałam miejsce nie daleko orlika
Krystian pożegnał się z kolegami wziął swoje rzeczy i poszliśmy. Nie było to daleko, droga zajęła nam mniej niż 10 minut.
Przypomniało mi się, że Krystian nie przepada za Szymkiem dlatego zaczęłam "delikatnie" rozmowę...
- Pamiętasz jak mówiłam Ci o tym, że Na tej imprezie pokłóciłam się z Szymkiem ??
- No pewnie, że pamiętam - zmęczonym głosem odpowiedział
- A pamiętasz jak mówiłam Ci , że moi dziadkowie umarli ?? - spytałam
- No tak też pamiętam, takich rzeczy niestety się nie zapomina
- No właśnie .... dzisiaj był u mnie Szymek iii..... - Krystian przerwał mi nagle w połowie zdania i wykrzyknął " Co on znowu od Ciebie chciał , niech się od nas, a zwłaszcza od Ciebie odczepi !!! "
- Słuchaj ale ty nic nie rozumiesz nie dziwie się, że mnie tak wtedy potraktował... to właśnie moi dziadkowie spowodowali ten wypadek, i to właśnie w nim umarli też RODZICE (podkreśliłam) Szymka - odpowiedziałam ze zdenerwowaniem , następnie wstałam i chodziłam "w kółko"
Krystian złapał mnie za rękę, a następnie przytulił i powiedział " Przepraszam nie chciałam na niego tak najeżdżać, nie powinniśmy teraz do niego pójść??"
- Nie szkodzi rozumiem Cie, a Szymek siedzi teraz u mnie w domu z moimi rodzicami - odpowiedziałam, a następnie nie wiem nawet czemu łzy same mi z oczu poleciały.
Ogarnęłam się trochę i poszłam z Krystianem dalej na orlika .
Gdy już byliśmy na miejscu zadzwonił Szymek, zdenerwowanym głosem kazał mi żebym  jak najszybciej do niego przyszła . . .
___________________________________________________________________
No i jest 2 rozdział :)))
Trochę krótki, obiecuję że następny będzie dłuższy ;33

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

środa, 2 października 2013

ROZDZIAŁ I

Gdy już byłam w domu u Krystiana, przytuliłam się do niego  najmocniej jak potrafiłam i powitałam go słowami "dziękuję, że jesteś".
Znaliśmy się nie od dziś, dlatego od razu wiedział, że coś poważnego mi się przydarzyło. Jak już siedzieliśmy u niego na łóżku zapytał...
-Co się stało ??? 
-Chodzi o to,że nie pojedziemy w wakacje razem do Hiszpanii...
-Czemu ?? Lena mów, co się stało ?? - zapytał z niedowierzaniem 
-Ufam Ci, dlatego Ci powiem...rodzice mojej mamy umarli w wypadku samochodowym...
-Ale kiedy to się zdarzyło ?? Bardzo mi przykro Lena - słowami Krystiana zakończyła się nasza rozmowa 
Poszedł do łazienki po chusteczki, które następnie mi dał. W tamtym momencie bardzo ciepło zrobiło mi się na sercu. Od razu poczułam się trochę lepiej. 
Porozmawialiśmy jeszcze trochę, następnie pooglądaliśmy filmy, na ostatnim filmie lekko mi się zasnęło, obudziłam się z głową na nogach u Krystiana, spojrzałam na telefon, następnie postanowiłam, że pójdę już do domu by była już godzina 23.
Nie zatrzymywał mnie przed pójściem, ale natomiast wpadł na genialny pomysł, który sprzyjałby wszystkim, a zwłaszcza w obecnej sytuacji moim rodzicom.
-Zostaniesz dzisiaj u mnie na noc ? - z uśmiechem na twarzy  zapytał
-Z chęcią no ale ....co z rodzicami ?? 
-Moim zdaniem jak pójdziesz do nich i powiesz, że zostaniesz u mnie to będzie lepiej .. lepiej dla wszystkich dla Ciebie także, musisz odpocząć od tego wszystkiego.
-W sumie to masz rację, poszedł byś ze mną do domu ?- odpowiedziałam 
-Pewnie, że pójdę, dla Ciebie wszytko skarbie 
Z uśmiechem na twarzy poszłam do łazienki poprawić makijaż, co prawda nie miałam przy sobie tuszu, ale pożyczyłam od siostry Krystiana.
10 minut później wyszliśmy z domu, o 23:30 byliśmy u mnie. Aż mi się miło zrobiłam, jak po wejściu do domu zobaczyłam rodziców w lepszym humorze. 
Rodzice z nie chęcią, ale zgodzili się , wzięłam wszystkie potrzebne mi rzeczy i wyszliśmy z Krystianem do niego. 
W drodze do niego przypomniała mi się bardzo ważna rzecz ;FC Barcelona o 20:45 grała mecz towarzyski z Borussią Dortmund, od razu o tym poinformowałam Krystiana , ten w złości w oczach, wziął mnie na "barana" i pobiegliśmy oglądnąć powtórkę. 
Po godzinie 24 byliśmy już u niego, ten zajmował się włączaniem telewizora i podłączaniem innych kabelków, ja  natomiast robiłam coś do jedzenia, oczywiście z małą pomocą jego kochanej mamy.      
Podczas meczu leżeliśmy razem na łóżku przytuleni do siebie, czułam się wtedy wspaniale,  wygłupialiśmy, komentowaliśmy jak to zazwyczaj obaj robimy każdą głupią, albo złą wykonaną  akcję przeciwnika.
Na dwie godziny zapomniałam o wszystkich problemach, dlatego mi.n za to KOCHAM FC BARCELONĘ ten wspaniały klub.
To było pewne Katalończycy wygrali z BVB 3:0. Po meczu 
Gdy już Krystian wszystko po odłączał, leżałam spokojnie na łóżku, w tle leciała cicho jakaś piosenka.Po  odłączaniu telewizora od komputera, przyszedł do mnie następnie mnie "krótko" przytulił. W pewnym momencie bardziej zbliżyliśmy się do siebie, obaj jeszcze "tego" nie robiliśmy, czekaliśmy na ten odpowiedni moment, nagle Krystian mi szepnął do ucha "zróbmy to proszę, będę delikatny" z niepokojem na twarzy nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć, tym bardziej że w moim domu rodzice przechodzą "kryzys". Jak bym się nie zgodziła Krystian nie miałby nic przeciwko temu, ale zgodziłam się sama tego chciałam...
-Słuchaj jak nie chcesz nie musimy teraz - powiedział rozczarowanych głosem 
-Nie Krystian, kocham Cię i to właśnie z tobą chcę to zrobić pierwszy raz. Tylko jest jeden problem....twoja mama ..
-O to się nie martw ona śpi na dole tam nic nie słychać, a do pokoju i tak nie wejdzie.- odpowiedział 
-Skoro tak to okej ....
Nagle nasze ciała się do siebie zbliżyły.Muzyka w tle była dopasowana do atmosfery...
Z pełnym uśmiechem na twarzy powitałam nowy dzień, Krystian jeszcze grzecznie spał dlatego postanowiłam zrobić mu tosty na śniadanie. Przez ten czas  co robiłam mu jedzenie , chodziła mi jedna myśl po głowie ...czy nie zrobiłam źle , w stosunku do rodziców. 
O godzinie 10 wstał Krystian, pierwsze co to zapytał się mnie jak było, nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć więc  powiedziałam pierwsze co mi przyszło do głowy "genialnie misiek, jesteś wspaniały, kocham Cię" 
Po zjedzonym śniadaniu założyliśmy swoje Barcelońskie koszulki i poszliśmy po zakupy dla mamy Krystiana 
W drodze do osiedlowego sklepu postanowiłam mu powiedzieć o sytuacji jaka wczoraj miała miejsce u Szymka w domu. Wiem o tym bardzo dobrze ,że Krystian go nie lubi, ale nie mogłam go okłamywać, lepiej jak dowie się to ode mnie niż od kogoś innego, tym bardziej że to nic wielkiego ...
-Krystian mam Ci coś do powiedzenia .... - z wahaniem zaczęłam rozmowę na temat Szymka
-Tak, czy coś się stało ?
-No, można to tak nazwać, ale nie martw się nic poważnego 
-Lena ?? Co masz na myśli ... - zapytał ze zdziwieniem na twarzy
-No boo wiesz....wczoraj jak byłam u Szymka , pamiętasz, nie ? Mówiłam Ci o tym, no to ... pokłóciłam się z nim - odpowiedziałam
-Ale jak to o co ??
-Krystian ja sama nie wiem powiedział, że mam się od niego odwalić i wygonił mnie z domu ...
-Tak przed wszystkimi ?? Jak go dorwę to "zabiję" - krzyknął ze zdenerwowaniem 
-Słucham ja sama nie wiem o co chodzi, nie wytłumaczył mi nic, nie miałam nawet okazji z nim porozmawiać na ten temat.A ty masz mu nic nie mówić, bo jeszcze pogorszysz sytuację 
-No okej, jak wolisz - powiedział, a następnie miłym uśmiechem spojrzał się na mnie 
Skończyliśmy rozmowę na temat Szymka, a następnie wróciliśmy do mówienia o Barcelonie i o tym jak zrobić, żebym pojechała w te wakacje do Hiszpanii, czasu mieliśmy nie wiele po zaledwie nie cały miesiąc. 
Krystian powiedział mi, że jak ja nie pojadę ten nie pojedzie beze mnie, nie zgodziłam się i od razu go skrzyczałam, wiedziałam jakie to jest dla niego ważne, i przeze mnie nie straci takiej szansy , już prędko może taka okazji mu się nie trafić.
Gdy już wyszliśmy ze sklepu Krystian odprowadził mnie do domu i pożegnał "gorącym" buziakiem ...........

_____________________________________________________________________
Mam na dzieję że spodobał się Wam mój pierwszy rozdział, zachęcam do komentowania ;3

p.s Może już w weekend będzie II rozdział :))