środa, 9 października 2013

ROZDZIAŁ 3

Nie wiedziałam o co Szymkowi chodzi, pomyślałam że pewnie chce pogadać bo mu się nudzi, aleee w sumie ...to nie był by taki zdenerwowany. No ale nic, wzięłam Krystiana za rękę o powiedziałam, że musimy iść. Jego zachowanie bardzo mnie zdziwiło, ponieważ wyrwał mi się z rąk i powiedział "podniesionym" głosem, że nigdzie ze mną teraz nie idzie, zostaje na orliku i gra dalej. Rozczarowałam się na nim, nie wiedziałam, że taki jest, no cóż niestety 5 lat znajomości to zdecydowanie za mało ... Pomyślałam, że w sumie jak on nie chce iść to jego problem, ale od razu inaczej zareaguje jak się dowie, że poszłam do Szymka .
20 minut później byłam u przyjaciela, chodził zadowolony po całym domu, zastanawiałam się po co ja tu jak mu nic nie jest. . .
- Szymek, a ty co taki zadowolony ?
- Dostałem pewną propozycję ...
- No mów Szymek, "nie owijaj w bawełnę"
- Na ostatnim moim meczu jak graliśmy Jelenia Szczecin - Białe Toruńskie Orły wygraliśmy 3:0 ....noo...iii.... strzeliłem hattrick'a ...
-Kurde Szymek ! Mów, albo wychodzę - powiedziałam to idąc w kierunku drzwi.
Szymek złapał mnie i powiedział, że dostał propozycję grania w Legi Warszawa. Bardzo się z tego ucieszyłam, ponieważ już od kilku lat Szymkowi nie spisywało się dobrze w footballu, no a zwłaszcza w jego obecnym klubie.
Tylko...zasmuciła mnie jedna rzecz ; skoro dostał propozycję, grania w Legi będzie musiał tam.... tam w Warszawie mieszkać. No, ale w sumie nikt by się nie spodziewał, że będzie mógł zostać piłkarzem drugiego swojego ulubionego klubu, noo .. a zwłaszcza on sam. Pomyślałam sobie, że rodzice byli by teraz z niego dumni ..no ale trudno taki jest los i nikt tego nie zmieni.
Gdy już  trochę z Szymkiem porozmawialiśmy zadzwonił do mnie telefon. Spoglądam na komórkę, patrze a to Krystian, w sumie nie zdziwiło mnie to jakość szczególnie, ale postanowiłam być dzielna i nie odpierać telefonu. Myślałam, że szybciej znudzi mu się do mnie dzwonienie, ale myliłam się,dopiero po około 20 razach dał se na luz. 5 minut spokoju i z kuchni "odzywa" się telefon Szymka, od razu powiedziałam że zapewne to znowu on, haa....nie myliłam się, jak zwykle kobieca intuicja nigdy nie zawodzi.Szymek postanowił odebrać telefon, a ja przez ten czas poszłam nakarmić jego chomika. Od lat to robię, naprawdę... może to głupie, ale zżyłam się z nim.
                                                               
                                                                 * * *
OCZAMI SZYMKA

- Słucham, tu Szymon
- Gdzie ona jest gadaj !!!!
- Ale nie bardzo wiem o co Ci chodzi ...
- Ty nawet tak sobie nie żartuj, tylko mów !!!!
- Co Ci mam mówić ??? Lena jest u mnie i rozmawiamy, jak chcesz to możesz przyjść, choć w sumie wątpię, żeby chciała teraz z Tobą rozmawiać .. 
- Coooooo ?????? A to Suka !!!!! Cooo ??? nieeee.. PRZEPRASZAM to nie tak miało zabrzmieć, nie mów jej nic
proszę Cie !
- No, ale zabrzmiało, zobaczę ...
- To nie tak jak myślisz, to było nie chcący, taak....z nerwów noo !
- Yhym...takie kity to ty sobie możesz wciskać nie mi. Słuchaj Krystian wiesz co ... ? Zmieniłem zdaniem nie przychodź tak będzie lepiej dla wszystkich !!
Tak zakończyła się nasza rozmowa, kurczę powiedziałbym o tym Lenie, ale znowu będzie chodziła cała zapłakana, niee nie powiem, nie teraz to nie jest odpowiedni moment . . . 

                                                                 * * * 

Gdy już wróciłam od chomika, Szymek nie był w najlepszym humorze, nie wiem może ta rozmowa z Krystianem go tak zdenerwowała, w końcu bardzo się nie lubią ....
Myjąc ręce ( od trocin chomika) spojrzałam na zegar, była już 14, pewnie jak zwykle o tej porze moja młodsza siostra usiadła se na mojego laptopa, dlatego postanowiłam, że pójdę do domy, tym bardziej, że Szymek nadal dziwnie się zachowywał i nie wiadomo nawet co mu jest, a nie chciałam się wypytywać, bo może po prostu ma huśtawki nastrojów po śmierci rodziców. 
Pożegnałam się z Szymkiem i wyszłam. Moja droga do domu była jak nigdy bardzo długa, ale może to dlatego że zawsze mi czas dużo wolniej schodzi jak idę w nowych butach .Converse dostałam zz...jakoś tydzień temu od Krystiana noo a w sumie to od jego cioci, która wróciła z Londynu i miała chyba z ponad 10 par. 
Dobra ale mniejsza z tym o to;  najważniejsze, że w końcu będę mogła sobie w spokoju usiąść i porozmyślać na moim łóżeczku. 
Wchodząc do domu nie myliłam się, Majka siedziała na moim laptopie. Może nie zwracałabym na to aż tak uwagi, jakbym wiedziała że nie ma rączek do psucia jakichkolwiek, których nie dotknie.
Gdy już wygoniłam ją z komputera, weszłam na facebook'a, w między czasie przebrałam się w dresy, bluzę ciepłe skarpety i zrobiłam kakałko. Przeglądam sobie stronę główną fejsa i nagle coś zwróciło moją uwagę ; miałam jedną nie przeczytaną wiadomość. był to Krystian, nadal dokładnie nie wiedziałam co napisał, dlatego weszłam dalej żeby poznać się z treścią wiadomości.
Hymm....czemu on musi pisać tak, że nigdy nie wiadomo o co mu chodzi, tym razem miałam większy mętlik w głowie, nie wiedziałam co mam o tym myśleć, napisał mi coś takiego; "Lena kochanie, przepraszam ja nie chciałem tak powiedzieć Szymkowi, myślę że mi wybaczysz . PRZEPRASZAM :( "
Nie miałam siły już na to wszystko, zdecydowałam że jest już godzina 17 , to pójdę na chwilę położyć się spać.
Jakoś moja "chwila" zamieniła się w następny dzień 10 (dziesiątą ), sama nie dowierzałam, że tak długo spałam, no ale cóż w Barcelońskiej pościeli to ja mogę  nawet 2 dni przespać. Tak jak zasnęłam, tak się obudziłam. Czyli po "domowemu". Wzięłam długą kąpiel, przede mną myła się Majka, nooo...i jak zwykle musiała coś zepsuć, tym razem był to wieszak na ręczniki .... "Co za dziecko" (pomyślałam) i wróciłam do pokoju po ubrania. Po kąpieli założyłam swoją koszulkę z Barcy i białe rurki. Już od samego rana byłam w nie najlepszym humorze. Moi rodzice przy śniadaniu to zauważyli, nie chciałam im się żalić, ale "wyciągnęli mnie za język", powiedziałam im w skrócie, żeby dali mi już święty spokój. W sumie ta rozmowa nie była najgorsza, a nawet dodała mi trochę otuchy. 
Pomyślałam, że nie ma co się użalać, nad sobą, tym bardziej, że nie wiem co się dzieje dokładnie. Wzięłam sprawy w swoje ręce poszłam do góry do swojego pokoju i zadzwoniłam do Krystiana. Po co mu jest ten telefon jak i tak go nie odbiera ?!!!!! - krzyknęłam i walnęłam ręką o biurko. Moja inteligencja jest taka wysoka, że uderzyłam akurat w to miejsce gdzie wcześniej zbiła mi się szklanka. Z całej prawej ręki leciała mi krew , pobiegłam do łazienki i ją sobie zabandażowałam. Gdy już opatrzyłam rękę, posprzątałam szkło z biurka, założyłam swoje czerwone converse i wyszłam z domu do Krystiana, ponieważ doszłam do wniosku, że takie dzwonienie bez skutku nie ma sensu.
 W drodze do chłopaka spotkałam Szymka, zapytał się mnie gdzie idę, następnie gdy już wiedział nalegał żebym pozwoliła mu iść ze mną. Zgodziłam się, bo w sumie w tej wiadomości od Krystiana też była mowa o Szymku. 30 minut później byliśmy na miejscu, drzwi otworzyła nam jego mama, idąc z Szymkiem do jego pokoju zastała mnie bardzo nie miła "niespodzianka", która wywołała u mnie łzy w oczach. Z zapłakaną twarzą próbowałam wybiec z domu . . . 

_________________________________________________________________
No i jest 3 rozdział :))) Mam nadzieje, że się podoba ;3

ROZDZIAŁ DEDYKUJĘ WSPANIAŁEJ LUI <333

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

5 komentarzy:

  1. Świetny rozdział i z niecierpliwością czekam na następny / ▲ Trolololo ▲ z aska

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo zajebisty ;D ./ Silvia ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten Krystian jest jakiś dziwny :\\ rozdział świetny czekam na nexta :3

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię Krystiana -.-
    PS. Poproszę o dedyka <33333333333

    OdpowiedzUsuń