niedziela, 27 października 2013

ROZDZIAŁ 6

Około 14 Szymek był już u mnie. To on zawsze wpada na świetne pomysły i wie co robić w trudnych chwilach, pomyślałam że może i tym razem go olśni i mi pomoże.
Opowiedziałam mu wszystko po kolei, że przez 2 tygodnie nie mogę wychodzić z domu i że nie dam rady poprawić ocen przez tydzień. Szymek tym razem nie wiedział jak mi pomóc.
No cóż- pomyślałam i przytuliłam się do poduszki.
Nagle podczas rozmowy z Szymkiem do pokoju weszła moja mama ;
- Kochanie, Twoja wychowawczyni dzwoniła...
- Tak ? I co chciała ? 0 odpowiedziałam z niechęcią na twarzy
- W sumie to nic, pytała się tylko jak się czujesz i kiedy wrócisz do szkoły.
- Aha, a ty co jej powiedziałaś ? - zapytałam
- No prawdę ...
Gdy rozmawiałam z mamą dostrzegłam, że Szymek uśmiecha się sam do siebie pod nosem.
Zakończyłam rozmowę i grzecznie wyprosiłam mamę z pokoju, bo byłam ciekawa co Go tak bawi.
- A ty co Szymek taki zadowolony ?
- A co nie mogę ? Zdrowy jestem, nie tak jak ty - odpowiedział i zaczął się jeszcze bardziej śmiać
- Pff, nie chcesz to nie mów, dupek. - powiedziałam i rzuciłam go poduszką
- Nie no dobra, Lena spokojnie, już Ci mówię - odpowiedział nadal uśmiechając się
- No słucham ...
- Olśniło mnie, wiem jak możemy Ci pomóc
- Serio, czy znowu żartujesz ? - zapytałam zdziwiona
- Serio, serio. Wystarczy, że twoja mama załatwi, że nauczyciele będą do Ciebie przyjeżdżać  i uczyć Cie w domu.
- Szymek to jest świetny pomysł, jesteś genialny - powiedziałam, a następnie przytuliłam przyjaciela.
Maaamoooo !! - od razu głośno zawołałam.
Ku mojemu zdziwieniu, do pokoju nie weszła moja mama ze słowami "Co się tak drzesz ?", tylko Majka.
Zaczęła się mnie o wszystko czepiać, była w masakrycznym stawie w dodatku jeszcze płakała. Oboje Szymkiem próbowaliśmy ją uspokoić, lecz to nie dało skutków.
Mimo,że byłyśmy skłócone, zaczęłam się o nią niepokoić, dlatego poszłam interweniować do mamy.
Była w kuchni- robiła ciast. Złapałam ją za rękę i jak najszybciej pobiegłyśmy na górę do mojego pokoju. Od razu po wejściu zauważyła w jakim stanie jest Majka. Przytuliła ją mocno i spytała się "co jest?". Majka nie chciała nic mówić, nagle krzyknęła w moim kierunku "to wszystko twoja wina". Nie wiedziałam o co jej chodzi, ale domyśliłam się że zapewne jest to związane z Krystianem.
Tylko co się stało ? Może zamknęli go w więzieniu- pomyślałam, a następnie powiedziałam mamie i Szymkowi, żeby poszli na chwilę do salonu.
Szymek chciał już iść do siebie do domu, bo stwierdził że ta sprawa się jego nie tyczy i nie chce się wtrącać. Rozumiałam Go, ale poprosiłam żeby został, zgodził się.
Gdy już oboje wyszli z pokoju postanowiłam porozmawiać z Majką. Na początku nic nie chciała powiedzieć, lecz po pewnym czasie przełamała się.
Po 15 minutowej rozmowie Majka wyszła ode mnie z pokoju. Okazało się, że Krystian uciekł z aresztu i próbował popełnić samobójstwo, leży teraz w ciężkim stanie w szpitalu. Gdy się o tym dowiedziałam, zrobiło mi się Go trochę szkoda, bo tak naprawdę to przeze mnie. Ale postanowiłam się tym nie przejmować, to jego życie, mógł się nie 'pakować' w takie rzeczy.
Teraz miałam inne problemu na głowie; starać się o to, żeby Majka przestała o nim myśleć i myśleć o tym jak tu spełnić swoje marzenia.

 * * *
3 tygodnie później

Plan Szymka sprawdził się, udało mi się poprawić wszystkie oceny. Za 2 dni wyjazd do Barcelony. Wszystko szło po mojej myśli, byłam bardzo szczęśliwa; Krystian wyzdrowiał i wyprowadził się z rodziną do Katowic, Majka znalazła sobie nowego chłopaka, Szymek czuje się już lepiej po śmierci rodziców , a ja ? A ja niedługo jadę spełniać swoje marzenia. Lepiej już chyba być nie mogło.
Jedyne co mnie dołowało to to, że nie będę się widziała z bliskim przez 3 miesiące.
Dlatego postanowiłam te dwa dni wykorzystać w jakiś szczególny sposób . . . 

Z uśmiechem na twarzy powitałam słoneczną sobotę. Pierwsze co to poszłam do sypialni rodziców oznajmić im, że zabieram ich na kręgle. 
W pokoju siedziała wtedy tylko mama, pomyślałam że zapewne tata robi coś przy samochodzie.
- Mamo, idziemy na kręgle. Ubieraj się, a ja idę poinformować i tym tatę i Majkę.
- Hola, hola, Lena a co ze  śniadaniem, dobrze wiesz o tym, że ja na 'pusty' żołądek nigdzie nie idę.
-Mamuś spokojnie , zjemy na mieście,a teraz nie narzekaj tylko idź się ubieraj, bo czasu nie mamy.
Z uśmiechem na twarzy pobiegłam do garażu taty...
- Cześć tatusiu, co robisz ? - zapytałam 
- "tatusiu?" , od kiedy ty taka miła co ? -zapytał ze zdziwieniem 
- Oj czepiasz się. To jak dowiem się co robisz ? - powiedziałam z uśmiechem
- No naprawiam samochód, a co chcesz mi pomóc? - zapytał
- Nie, ale wyciągam się na kręgle, masz 30 min na ogarnięcie się
- Ale...
- Tak tako , ja też Cie kocham - przerwałam mu w środku zdania i pobiegłam do pokoju siostry 
"Wparowałam" do pokoju Majki i pierwsze co to krzyknęłam ; 
-Majka wstawaj idziemy na kręgle 
- Ale, że jak ? Teraz? - powiedziała 'przez sen'
- Yhym, masz pół godziny i widzę Cie przed domem.
Dokładnie 40 minut później wszyscy byli przed domem .
Na początku poszliśmy do pierwszej lepszej restauracji, aby coś zjeść. Gdy już byliśmy najedzeni wybraliśmy się na kręgle. 
Ten dzień był wspaniały, po grze poszliśmy jeszcze do parku na wspólny spacer.
W domu byliśmy około 21, poszła wziąć kąpiel, a następnie położyłam się spać.Mój budzik był nastawiony na 6 rano. 
Następnego dnia wybrałam się z Szymkiem na mecz Legia Warszawa- Pogoń Szczecin. Moje plany się nie sprawdziły, miałam z nim iść na cały dzień porać w piłkę na orliku, a potem do kina na jakiś football'owy film, ale niestety zaspałam. Na szczęście Szymek załatwił dla nas te dwa bilety. Wiadomo to nie były bilety na mecz naszej ukochanej Barcy, ale w sumie to Legię też lubiliśmy. 
Mecz zakończył się wynikiem 2:0 dla warszawiaków, gole strzelili Kosecki i Furman. Po meczu poszliśmy na lody. Spędziliśmy ten czas jak kiedyś, jak prawdziwi przyjaciele.
Około godziny 19 Szymek odprowadził mnie do domu.
Już jutro o 10 miałam samolot do Barcelony. Dlatego pierwsze co to poszłam się spakować.
Nie bardzo wiedziałam co mam ze sobą tam wziąć. Z tego wszystkiego wyszło tak, że miałam 2 pełne walizki, w nich mi.n 5 par krótkich spodenek, 3 pary długich spodni, dresy, 2 sukienki, 3 spódniczki, topy, t-shirty, bluzy, koszule, koszuli z Barcy, laczki, sandały... No i co najważniejsze moje ukochane buty nike Victory IV FG CR oraz inne gadżety z Barcy. Pakowanie zajęło mi 2 godzin.
Rano jak się obudziłam wsadziłam na wierzch do torby tableta i laptopa, no i podstawową rzecz czyli ładowarkę do telefonu.Następnie poszłam wziąc krótki prysznic.                                                                
O 9:15 tata odwiózł mnie na lotnisko. Przed wyjściem z domu założyłam spodnie, moją bluzkę z Barcelony, trampki i granatowego full cap'a.
W drodze na lotnisko byłam bardzo zdenerwowana i podekscytowana i chyba mój tata to zauważył . . . 
- A ty, jak zwykle w tej koszulce ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Trzeba w końcu zrobić jakieś wrażenie w tej Barcelonie nie ? - odpowiedziałam 
- No tak, ty za nich to nawet w ognień byś weszła co ? 
- A jak myślisz , że dlaczego ja tam jadę ? - odpowiedziałam z uśmiechem
O 9:40 byliśmy na miejscu, na lotnisku czekała na mnie miła niespodzianka . . . 

_______________________________________________________________
No i jest 6 rozdział, byle jaki , ale jest :))
Dla wszystkich zainteresowanych ; W 7 rozdziale będą występowali już piłkarze Barcy ;D
ROZDZIAŁ DEDYKOWANY KOCHANEJ DOMIE <333


CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

8 komentarzy:

  1. dziękuje za dedytka aaaaaaaaaa <333333 co to za niespodzianka hmmmm? :3 czekam na nexta niecierpliwie <333333333 cudo *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. ouu, niespodzianka ^^
    jestem ciekawa jaka i czekam na nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale szybko akcja się toczy <3 Ale i tak super <3 Ciekawe co to za niespodzianka <3

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzoo miło sie czyta :D czekam na następny <3 / Silvia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. fajny :))
    tylko wkradło Ci się kilka błędów literowych ;c

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie! :D
    Zapraszam do mnie :3 http://mojezycietoty7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. świetnie. ;3 / Sandra.

    OdpowiedzUsuń