niedziela, 24 listopada 2013

ROZDZIAŁ 10

Jak byliśmy na plaży nie mogłam spokojnie usiedzieć w miejscu. Ja miałabym uwierzyć w to, że ta młoda dziewczyna zdradziła Thiago ? Niee...to nie ma nawet żadnego sensu , choć w sumie...może dlatego Thiago odszedł do Bayernu ? Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wiem tylko jedno, muszę porozmawiać z Domą i wyjaśnić to wszystko. 
Podczas rozmowy z Marciem zadzwonił mi telefon, był to Cristian. Po tym jak potraktował nową poznaną mi dziewczynę nie miałam ochoty z nim rozmawiać, dlatego się rozłączyłam. 
- Ej mała , co jest ? - zapytał Marc łapiąc mnie za ramie 
- Nic, po prostu nie mam ochoty z nim rozmawiać.
- No rozumiem, a długo chcesz to wszystko ciągnąć ?
- Ale co ? - Marc coraz bardziej mnie zaskakiwał 
- Te całe twoje zachowanie. Wiemy obaj, że coś do niego czujesz, ale sama się oszukujesz, że to nie prawda.
- Jezu Marc, ty nic nie rozumiesz ! - krzyknęłam odchodząc od piłkarza.
Byłam zła na barcelońską 15 za to ,że wtrąca się w moje sprawy. On nic nie rozumiał, nikt nie wiem jak ja się w tej całej sytuacji czuję.
Biegłam przed siebie najszybciej jak potrafiłam. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Domyśliłam się kto to może być, dlatego starałam się wyrwać z rąk Marca.
- Lena przepraszam, ja wiem nie powinienem się wtrącać, to nie moja sprawa. Proszę wybacz mi, to nie jest tak jak myślisz, że ja nic nie rozumiem , ja wiem dużo w końcu przyjaźnie się z Cristianem. Ja nie chce dla ciebie źle, ja chce dla ciebie bardzo dobrze, uwierz mi. Zrobię wszystko, tylko mi wybacz, proszę....- powiedział następnie mnie przytulił
Chciałam po raz kolejny wyrwać się z rak Bartry, ale w pewnym momencie, nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się miło w ramionach Marca, również go przytuliłam. Zrozumiałam,że chce dobrze, dlatego wybaczyłam piłkarzowi. 
- Marc ...
- Słucham ? 
- Dziękuję ...
- ... - Marc próbował coś powiedzieć, natomiast ja utrudniłam mu to całując go w usta.
Nie wiem czemu to zrobiłam. Wiedziałam, że to wszystko toczy się za szybko i w dodatku jeszcze w złym kierunku.
Zrobiło mi się głupio, bez żadnego zastanowienia,wyrwałam się z objęć piłkarza i pobiegłam w kierunku 'mojego' domu.
Jak już byłam z około 200 metrów od plaży zorientowałam się, że nie dam rady sama trafić do domu cioci. 
Nie wiedziałam do kogo mam się zwrócić o pomoc; do Cristiana nie , do Marca nie, a do cioci tym bardziej nie, bo mnie ukatrupi za to co ja robiłam na plaży...
W pewnym momencie po raz kolejny zadzwonił Cristian. Nie odbierałam - znowu.
Podczas jak szukałam pomocy, jak dojść do domu, z mojej kieszeni odezwał się dźwięk sms'a.
Była to wiadomość od Cristiana 

"Lena proszę cie odbierz, wytłumaczę ci wszystko, ty nic nie rozumiesz,to nie było bez celowe, ty nie wiesz co ona zrobiła, proszę cie" Cristian 

Do moich oczu wpłynęły łzy mimo to, że rozmawiałam z piłkarzami Barcy i moje marzenia się spełniły, to nie tak sobie wyobrażałam te wakacje.
Byłam bez silna, usiadłam na najbliższej ławce i zaczęłam płakać.
5 minut później po raz kolejny zadzwonił Cristian.
- Słucham ? - postanowiłam tym razem 
- Lena ? Czemu ty płaczesz ? - zaniepokojony zapomniał o problemie związanym z Domą i zaczął się niepokoić moim zachowaniem 
- Nic mi nie jest 
- Ja to nic, przecież słyszę ? - Z kim ty ostatnio byłaś, z Marciem prawda ? Co on ci zrobił ?
- Nic mi nie zrobił ....Debilu to o ciebie chodzi !! - krzyknęłam, następnie rozłączając się 
Po raz kolejny byłam załamana, ale nie mogłam tego pokazywać, tylko wciąć sprawy w swoje ręce. Postanowiłam zadzwonić do Domy.
- Halo, Doma ?
- Tak , a kto mówi ?
- To ja Lena.. ta...ta ze stadionu.
- Aaa, no już pamiętam. Coś się stało ? Czy ty płaczesz ? 
- Nic mi nie jest. - musiałam skłamać, żeby nie drążyć tematu - Możemy się spotkać , muszę z tobą porozmawiać ?
- Pewnie, a gdzie i kiedy ? 
- Najlepiej teraz na plaży.
- No dobra, za 10 minut będę.
- Ok, czekam. 
Musiałam się trochę ogarnąć, żeby Doma nie rozpoznała po mnie, że płakałam. Cały czas po mojej głowie chodziła myśl, czy to prawda, że Doma zdradziła Thiago.
Moja głowa była kłębkiem nerwów, rozmyślałam tak długo, że nawet nie zorientowałam się kiedy minęło 10 minut. Z daleka widziałam jak w moim kierunku idzie uśmiechnięta Doma.
Gdy już byłą koło mnie, przytuliła mnie ,a następnie usiadła obok.
- Dobra to tak, żeby nie owijać w bawełnę, to prawda, że zdradziłaś Thiago ?
- A więc o tym chcesz porozmawiać...- Nie to nie prawda, kochałam go i nadal go kocham. nie była bym zdolna do takiego czynu.
- No dobra rozumiem, ale to czemu w barcelońskiej szatni chodzi plotka że to zrobiłaś ?
- Słuchaj, tego jeszcze nikomu nie mówiłam bo Alacantara mi zabraniał, ale ci powiem. Thiago nie miał innego wyboru ...jakby odszedł z Barcy bez powodu to, żaden z chłopaków by mu tego nie wybaczył, dlatego powiedział ,że to przeze mnie i nie chce mi znać, widzieć, wyprowadza się do Monachium.
Zrobiło mi się bardzo szkoda Domy, wiedziałam że mówi prawdę. Chyba tylko ja jej ufałam w tej sprawie. 
Jak już wszystko wiedziałam musiałam działać.
- Dobra Doma, pomogę ci . 
- Ja nie potrzebuję twojej pomocy, przyzwyczaiłam się do tego ,że jestem wytykana palcami. - nagle po policzku dziewczyny spływały łzy.
- Tak, być nie może. Pójdziesz ze mną na Camp Nou ?
- Pójdę, ale po co .. ? 
- Zobaczysz...
Po pół godzinnej drodze byłyśmy na miejscu. Przeszukałyśmy cały stadion, ale nigdzie nie było Cristiana, mimo nie chęci zadzwoniłam do niego i spytałam się czy może przyjechać na CN. Nie wyjaśniłam mu o co chodzi, bo jeszcze tym bardziej by nie przyjechał. 
10 minut później był już koło stadionu. Po zobaczeniu Domu poczuł nie chęć, ale mimo to do nas podszedł. 
- Lena....- powiedział z zachwytem 
- Doma ma ci coś do powiedzenia ,a do mnie to ty się nawet nie odzywaj.
- Ona ? 
- Tak...
Doma wszystko, krok po kroku wyjaśniła piłkarzowi. Nie chciał w to uwierzyć. Był przerażony, nie spodziewał się tak podłego zachowania Thiago wobec wszystkich . 
Cristian przepraszał dziewczynę, potem zaczął jej nawet współczuć.
Od razu po wyjaśnionej sprawie wszyscy rozeszli się do domu. Nadal nei odzywałam się do Cristiana, choć było mi cholernie ciężko.
Jak już byłam w domu zastanawiała mnie jedna rzecz...przyjechałam tu by pomagać cioci przy jej dziecku, a ona w ogóle mnie o to nie prosi. W sumie ...to może i dobrze ? Porozmawiałam trochę z ciocią i wujkiem , zjadłam coś i położyłam się spać.
Następnego dnia od zadu jak wstałam zadzwonił mi telefon . Ku mojemu zdziwieniu była to Antonella. Skąd ona ma mój numer ? Hymm....ja mam mam jej on Cristiana, ale ona mój .. nie mam bladego pojęcia ...
- Halo.. ? 
- No hej mała, sprawa jest. Bo chłopacy mają teraz trening, i jest mały problem...Cristian robi wszystko od niechcenia, a Bartra się ze wszystkimi kłóci, wiesz może co im jest, pytam cie o to bo wiem że ty ostatnio z nimi byłaś . Może ci coś mówili ?
- Jejku...gorzej niż z dziećmi .- Okej, zjem coś i zaraz przyjdę.
- Dobra, dziękuję ci.
W biegu zjadłam tosty, a następnie wyszłam z domu.
To wszystko moja wina ...mogłam tego wszystkiego nie zaczynać. Jeszcze przeze mnie dostaną ochrzan od trenera. Co ja w ogóle robię .....
Pół godziny później byłam na miejscu, pierwsze co to podbiegła do mnie Anto, z prośbą żebym nic nie mówiła chłopakom o porannej z nią rozmowie. 
Gdy już siedziałam i oglądałam ich trening,a przede wszystkim zachowanie Marca i Cristiana zastanawiałam się czemu wtedy pocałowałam barcelońską 15.
W przerwie podszedł do mnie Cristian i spytał się czy możemy porozmawiać. Nie miałam innego wyboru, nie chciałam robić szopki przez resztą drużyny.
- Lena ... ja muszę ci coś powiedzieć. 
- Jak masz zamiar znowu kogoś obrażać to nawet nie zaczynaj.
- Nie to nie o to chodzi.
- No to słucham ..
- No bo ... wiem ciężko ci jest przez to wszystko przechodzić ,ale uwierz mi też. Od pierwszego twojego zobaczenia cie....yyyy...noo....po prostu zakochałem się w tobie .....
Zrobiło mi się głupio nie wiedziałam jak mam się zachować, ale postawiłam powiedzieć prawdę.
- Cristian ...przyznam ...też zaczęłam coś do ciebie czuć. - w tym momencie na twarzy piłkarza pojawił się uśmiech.
W pewnej chwili nasze ciała się do siebie zbliżyły. Przytuliłam piłkarza, ten natomiast przytulił mnie. Potem samo doszło do tego, że Cristian mnie pocałował.mnie w usta.
Czułam się świetnie, jak dotąd nigdy. Nie spodziewałam się tego, że to wszystko tak się potoczy.
Nagle z końca pomieszczenia było słychać dźwięki buczenia
- uuuuuuuu.....
Była to cała zgromadzona drużyna. Uśmiechali się do nas. Dani jak zwykle musiał dodać coś od siebie.
- Gołąbeczki, koniec tego całowania, Cristian wyjazd na trening.
Każdy w końcu był zadowolony. Oprócz jednej osoby ...Marca, który stał obok i udawało, że nic mu nie jest.

___________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział mam nadzieję, że wam się podoba :) 
Doma kochanie jest już Ciebie więcej ;))) 


Ánimo Victor ! 
Ánimo Jordi ! 
Ánimo Dani ! 
Ánimo Jonathan !  

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 16 listopada 2013

ROZDZIAŁ 9

Tello zawiózł nas (znowu) na trening chłopaków. Byłam zadowolona z tego pomysł, ale z drugiej strony było mi trochę głupio. W końcu tak jakby za nic tu wchodzę. Widać było , że inny kibice mają coś przeciwko temu, Cristian kazał mi się tym nie przejmować i nie zwracać uwagi na to co mówią inny. Za każde takie jego słowa dziękowałam w myślach. Bardzo mi imponowało zachowanie piłkarza. W pewnych momentach zastanawiałam się nawet, czy przypadkiem nie zaczynam coś do niego czuć. Ale nie .. Nie mogę..Jestem tu tylko na wakacjach. Nie szukam nikogo, a tym bardziej znowu chłopaka o imieniu Krystian.

Gdy już byliśmy na miejscu od razu wyszliśmy z samochodu
- Cristian, znowu idziemy na trening ?
- Tak Lena, a co nie lubisz tu przychodzić ?- ze smutkiem zapytał
- Ja nie lubię? Ja kocham. Ale jestem teraz z Thiago, on będzie Wam przeszkadzał. Ma za dużo energii, nie usiedzi spokojnie w miejscu. - odpowiedziałam łapiąc Tello za ramiona
- Już się przestraszyłem. Spokojnie nie martw się, jest Antonella ze swoim maluchem. Dzieciaki pobawią się razem, a ty pograsz z nami, co ty na to ?
- Serio ? Anto, tu jest ? Nie wierze ...wody - zaparło mi wdech w piersiach
- A no jest. Nie wiem, czy Ci mówiłem, ale Leo już dzisiaj też jest na treningu- uśmiechając się powiedział

Z tego wszystkiego chyba zemdlałam. Wiele nie pamiętałam,jedyne co to kawałek rozmowy z Cristianem.
Obudziłam się na ławce w szatni u chłopaków. Stała nade mną bodajże "cały" skład Barcy.
Gdy już dochodziłam do siebie zauważyłam, że w moim kierunku biegnie Cristian z wodą.
- Lenaaaaa ! - krzyknął piłkarz przewracając się o krzesło
Wszyscy piłkarze parschneli śmiechem, przyznam też byłam rozbawiona, ale chcąc nie chcą to ukrywałam.
Zawstydzony wstał z podłogi, podniósł podniósł butelkę z wodą i podszedł do mnie
- Proszę to dla Ciebie- powiedział kładąc koło mnie butelkę.

____________________________
OCZAMI CRISTIANA
Kurdę co ja robię. Lena tak mi się podoba, a ja zachowuję się jak debil. Nie bardzo wiem, jak mam się do niej odnosić, jest za piękna, za bardzo mnie rozkojarza.
Ale ....ale przecież jej tego nie powiem.... Nie wiem już co mam robić ...
____________________________

- Dla mnie ? Dziękuję- powiedziałam następnie przytulając Cristiana
Siedzący obok mnie Neymar musiał dołożyć soje 5 groszy ...
-Uuuu, a czyżby coś nam się poważnego kroiło, co ?
Spadaj ! - powiedział Tello żartując
- Eee, dzieciaki spokój ! - krzyknął Leo. - Co się w ogóle stało, czemu zemdlałaś ?- zapytał zaniepokojony.
- Noo bo ...to Cristina Wam nic nie powiedział ? - zawstydziłam się, nie wiedziałam co mam powiedzieć
- Co nam miał powiedzieć ? - zapytał Leo
- No dobra ... już wam mówię.
Opowiedziałam chłopakom wszystko od początku do końca, od przyjazdu do Barcelony do samego zemdlenia.
Byli w szoku, Leo jak zwykle miły i wyrozumiały. Uśmiechał się pod nosem, a następnie podszedł do mnie i mnie przytulił, szepcząc do ucha "dziękuję".

5 minut później do szatni wbiegła Antonella z jednym i drugim Thiago.
- Chłopaki, a ty co ?? Spinać pupy i na trening , bo Gerardo już się denerwuje. Oo .. cześć Lena. - powiedziała machając w moją stronę
- Anto ? To ty wiesz jak mam an imię ? Cze ..cze...cześć ...- odpowiedziałam z wyrazem twarzy poker face
Zaczęła się śmiać
- Każdy Cie tu zna kochana. - Dobra koniec tego gadania, wynocha na trening Panowie.
Gdy już wszyscy wybiegli z szatni Tello został i pomógł mi iść.
Nie byłam, aż tak zmęczona żeby potrzebna była mi pomoc. Ale nic nie mówiłam, to sama przyjemność iść ze swoim ulubionym piłkarzem pod rękę.
Jak już obserwowałam chłopaków trening ujrzałam niedaleko mnie siedzącą dziewczynę, która była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej szkoda. Przeprosiłam Anto i poszłam do nieznajomej.
- Hej co jest ? - zapytałam obejmując dziewczynę za ramiona
- Nic...
- Jak to nic? Przecież widzę.
- Może i tak , ale to nie powinno Cie w ogóle interesować.
- Nie bądź taka, daj sobie pomóc, wiem nie znamy się , ale zaufaj mi, proszę.
Podczas jak dziewczyna ocierała łzy z policzków zauważyłam, że na ręku ma bransoletkę z napisem FC Barcelona.
- Cule ? - zapytałam
- Tak, ty też ?
- Bez powodu bym tu nie siedziała.
- Przepraszam, że tak Cie potraktowałam, nie chciałam, nie jestem na ogół taka..
- Spokojnie nie denerwuj się, tylko mów co się stało...a no....zapomniałam...Lena jestem.
- Doma... ok powiem Ci, chodź gdzieś dalej.
Powiedziałam Anto gdzie idę, a następnie usiadłyśmy trochę dalej od ludzi.
Po 15 minutowej rozmowie wiedziałam wszystko. Razem z dziewczyną chciało mi się płakać. Nie mogłam w to uwierzyć co się dowiedziałam. Doma była partnerką Thiago Alacantary, ten natomiast ją rzucił i wyjechał do Monachium. Bardzo byłą barcelońską 11, ale nigdy bym się nie spodziewała, że może tak chamsko postąpić.
Mimo, że minęły już 2 miesiące,to Doma codziennie przychodzi na treningi Barcy i płacze.
Nie mogę tak tego zostawić, trzeba jej pomóc - pomyślałam.
Po krótkiej rozmowie wymieniłyśmy się numerami.
Nagle podbiegł Cristian
- Co tu się dzieje ? Co ty tu kurwa robisz ? - krzyknął prosto w twarz Domie.
- Ale..
- Jakie ale ? Wypad z tą teraz , ale szybko !
- Cristian , co ty robisz ? ! Uspokój się powiedziałam
- Nie , ty nie wiesz co ona zrobiła- cały zdenerwowany zaczął ciągle obrażać dziewczynę
- I w sumie to gówno mnie to obchodzi.....To jest dziewczyna trochę szacunku- powiedziałam następnie w tempie natychmiastowym pobiegłam do Anto . Wzięłam Thiago na ręce i bez słowa wybiegłam z treningu.
Nie wiem czemu, popłakałam się. To prawda...zaczęłam coś do niego czuć. Niestety nie tak to sobie wyobrażałam ...
Ku mojemu zdziwieniu z treningu wybiegł za mną Marc.
- Lena nie płacz, znam go bardzo dobrze, on nie jest na ogół taki, ale ponosi go.
- Ale...Marc , nic nie rozumiesz.
- Rozumiem, znaczy ..domyślam się.
- Co masz na myśli ? - zapytałam zdziwiona
- Podoba Ci się ...to widać i nie mów, że nie bo mnie nie okłamiesz.
- Serio ? Trudno....- Marc, a może ty wiesz, czemu on nie lubi tak tej Domy ?
- Wiem i wszystko Ci opowiem, ale to po treningu, poczekasz jeszcze jakieś 30 minut ?
- No to ja wtedy pójdę zaprowadzić Thiago do domu i za pół godziny tu przyjdę.
- Ok, a teraz nie płacz proszę, nienawidzę, jak osoby które lubię płaczą.
Nie wiem czemu, ale dzięki Marcowi przestałam płakać.
Gdy byłam już w domu przebrałam, nakarmiłam i położyłam zmęczonego Thiago spać. W domu nikogo nie było, zapewne wujek z ciocią pojechali do rodziny.
10 minut później wyszłam z domu. Całą drogę zastanawiałam się nad dwoma rzeczami....czy ja faktycznie coś do niego czuję ? I czemu on, aż tak nie lubi Domy, przecież to Thiago zostawił ją, a nie na odwrót. Chyba, że wszystkiego mi nie powiedziała.
Pod stadionem Marc już na mnie czekał. Od razu jak go zobaczyłam zaczęłam się uśmiechać. Jego nie da się nie lubić.
- Hej Marc, wyszedł już Cristian ?- ciekawość mnie zżarł i musiałam zapytać
- Widzę, że już Ci lepiej ? Tak, tak ..pierwszy pojechał, potem już na treningu nie mógł się w ogóle skupić.
- Tak, lepiej. I to dzięki Tobie. Dziękuję Ci. - jak zwykle mnie poniosło i przytuliłam piłkarza
- Ciesze się...To gdzie teraz idziemy?
- Ty się mnie pytasz ? Ja wiem tylko jak dojść do Camp Nou.
- Aaa no tak, wybacz- zaczął się się śmiać
Marc wybrał miejsce. 30 minut później byliśmy już na plaży.
Zaczęliśmy rozmawiać całkiem nie na temat ; jakie te miasto jest piękne i że chciała bym mieszkać w nim na stałe.
Dopiero potem, zaczęliśmy na poważnie rozmowę. To co się dowiedziałam od Bartry o Domie przekraczało ludzkie myślenie, po tej dziewczynie nigdy bym się tego nie spodziewała.


__________________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział ;)
Mam nadzieję, że wam się podoba . ♥

Rozdział dedykuje mojej kochanej Domie <333333333

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

niedziela, 10 listopada 2013

ROZDZIAŁ 8

Nie dowierzałam, Cristian Tello zaprosił mnie na kolejne mecze Barcy. Bardzo się ucieszyłam. Nie spodziewałam się tego, że po jednym dniu w Barcelonie któryś piłkarz zostanie moim kolegą.
Po skończonym treningu przystojny piłkarz odwiózł mnie do domu. Siedząc w jego samochodzie byłam cała zdenerwowana, nie wypowiedziałam ani jednego słowa do momentu jak Tello położył swoją rękę na moim udzie. Niby nic wielkiego bo tłumaczył mi jak najszybciej dojść na Camp Nou. Ale mimo to lekko się speszyłam.
10 minut później byliśmy już pod domem
- Cristian, może zostaniesz na kolacje , jest dopiero 18 ?
- Lena z chęcią, ale umówiłem się już z Marciem na bilarda. Chyba, że chcesz iść z nami ?
- Ok rozumiem. Nie no dobra to wasz męski "wypad" , idźcie sami, a ja przez ten czas zaopiekuje się synkiem mojej cioci, w końcu po to tu tak jakby przyjechałam.
- No jak wolisz. - powiedział Cristian
Nagle obaj wyszliśmy z samochodu, Cristian podszedł do mnie, a następnie przytulił na pożegnanie.
Podczas żegnania się poczułam, że wsadza mi coś do kieszeni.
2 minuty później jak już odjechał wyjęłam z kieszeni małą karteczkę

"MAM NADZIEJĘ, ŻE PODOBAŁ CI SIĘ DZISIEJSZY DZIEŃ. 683951051 - TO MÓJ NUMER, ZADZWOŃ JAK TO PRZECZYTASZ ~ CRISTIAN :) "

Po raz kolejny na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Po wejściu do domu wujostwo zaczęło mieć do mnie pretensje.
- Lena, gdzieś ty była, wiesz jak się o Ciebie martwiliśmy ? W dodatku jeszcze nie odbierałaś telefonu,
- Ciociu ja bardzo Was przepraszam, ale nie mogłam rozmawiać...byłam na treningu Barcy ...
-Ale ... ale jak to ? Przecież ty nawet pieniędzy ze sobą nie miałaś.
- Ciociu...wiesz co Ci powiem ... Barcelona to mes que un club, tak było jest i będzie,a dzisiaj się sama na sobie o tym przekonałam.
- Lena jaśniej, nic nie rozumiem ..
Aż 15 minut opowiadałam cioci i wujkowi o tym co mi się dzisiaj przydarzyło.
Po tym jak już skończyłam mówić, zdziwił mnie jeden mały szczegół...czemu wujostwo spojrzeli tak dziwnie na siebie i kiwnęli głowami. Czy oni coś knują ? To wyglądało tak jakby byli zadowoleni z czegoś co wymyślili.

Postanowiłam się tak tym nie przejmować, może  to ja mam tylko jakieś dziwne urojenia.
5 minut później poszłam do pokoju Thiago, żeby się z nim pobawić, Ciocia w tym momencie robiła kolację.
Podczas zabawy z maleństwem nie mogłam się w ogóle skupić, ciągle mi po głowie chodziła myśli, co oni przede mną ukrywają.
O 19 była kolacja, przykryłam kocykiem śpiącego już Thiago i poszłam do salonu jeść.
Przy stole byłam mało rozmowna, przeważnie do ciocia "wyciągała" mnie za język
- Lena dzwoniłaś do rodziców ?
- Tak, dzwoniłam od razu jak weszłam do domu. Ale po kolacji zadzwonię może jeszcze raz.
- Aha. A jak ci się podoba w Barcelonie ?
- Jest zaj.....- nagle ugryzłam się w język i zmieniłam tok myślenia.- Jest zajęć bardzo dużo, "jednym" słowem jest co tu robić. Cieszę się, że tu przyjechałam.
W pewnej chwili wzruszyłam się i z moich oczu poleciały łzy szczęścia,
Po zjedzonej kolacji poszłam do "mojego" pokoju. Byłam bardzo zmęczona, dlatego postanowiłam się na chwile zdrzemnąć.
Gdy już zasypiałam przebudził mnie dźwięk sms'a. Nie miałam siły, ale wstałam i sięgnęłam po telefon.
Treść sms'a trochę mnie zdziwiła;
~ Miłego wieczoru Lena :-*
Najgorsze było to, że numer z którego wiadomość została wysłana był mi nie znany.
W jednej chwili do mojej głowy napływało tysiące myśli; może Szymek zmienił numer, albo moi rodzice. Nie wiedziałam co mam  w tej sytuacji robić. Chciałam odpisać ale miałam co do tego obawy. Postanowiłam "olać" to wszystko i wrócić do łóżka.
Próbowałam zasnąć ale nie bardzo mi to wychodziło. Cały czas zastanawiałam się od kogo ta wiadomość.
W pewnym momencie do pokoju weszła ciocia
- Lena śpisz ?
- Nie ciociu, wejdź
- W przedpokoju leżała jakaś karteczka, przeczytałam zdanie i stwierdziłam, że należy do Ciebie.
- Aaa, no tak dziękuję
Po tym jak ciocia dała mi kartkę od razu wyszła z pokoju. Ja natomiast znowu poszłam się położyć.
W pewnej chwili "olśniło" mnie. Wstałam z łóżka i poszłam po karteczkę. Gdy już ją miałam w ręku sprawdziłam dokładnie numer telefonu Cristiana, następnie sięgnęłam po telefon.
Taj jak myślałam ....numer Cristiana zgadzał się z numerem osoby od której otrzymałam wiadomość. Czyli.... czyli to Cristian wysłał mi tego sms'a ?? Ale skąd miał mój numer ? Nie podawałam mu Go. Wiem, Tello jest niesamowity, wspaniały i wszystko co najlepsze, ale nie potrafił by chyba cudem załatwić sobie mojego numeru.
Po raz kolejny w mojej głowie powstał mętlik.
Wyłączyłam telefon, przebrałam i w końcu położyłam się spać.

Obudziłam się 2 godziny później. Była wtedy 22:30, wujek z ciocią już spali.
Zrobiłam się głodna, dlatego moje nogi poszły w kierunku kuchni. Wzięłam z lodówki coś do jedzenia i wróciłam do "swojego" pokoju, przy okazji sprawdziłam jeszcze czy Thiaguś śpi.
Jak już byłam w pokoju od razu włączyłam laptopa.
Pierwsze co to weszła, na facebooka sprawdzić, czy Szymek jest dostępny. Na całe szczęście był. Musiałam mu wiele rzeczy opowiedzieć, może to on mi doradzi co mam robić.
Z Szymkiem pisałam do 1 nad ranem. Natomiast dopiero po 2 poszłam znowu spać.

Mój drugi dzień w Barcelonie powitałam nie za fajnie. Obudził mnie płacz Thiago.
Na początku się wkurzyłam, ale potem mi przeszło, w końcu muszę się przyzwyczaić, takie pobudki czekają mnie jeszcze przez 3 miesiące.
Po śniadaniu zorientowałam się, że od wczorajszego późnego wieczoru nie włączyłam telefonu.
Gdy byłam w drodze do "swojego" pokoju, ktoś zapukał do drzwi, poszłam otworzyć.
Ku mojemu zdziwieniu był to Cristian
- Hej Lena, nie przeszkadzam ?
- Nie nie , wejdziesz do środka ?
- Z chęcią ale ... no właśnie. czemu nie odbierasz od mnie telefonu i nie odpisujesz na sms'y ?
- Wybacz, ale wczoraj byłam tak zmęczona że postanowiłam go wyłączyć i pójść spać..no i ... zapomniałam go włączyć. Nie gniewasz się ?
- Nie gniewam , ale mam dla Ciebie niespodziankę
- Tak ? Jaką? A no... jeszcze jedno pytanie ..skąd miałeś mój numer ?
- Haa.. załatwiłem sobie . A teraz nie wnikaj w szczegóły i chodź ze mną.
- Ale Cristian, gdzie?? Ja nie dawno co wstałam, jestem " nie do życia" - powiedziałam z oburzeniem
- Dobra spokojnie, nie denerwuj się mała. Dała byś radę przez godzinę się ogarnąć ?
- Myślę, że tak
- No ok, to do potem - powiedział, a następnie poszedł do samochodu
Byłam pod miłym wrażeniem. Cristian jest moim drugim ulubionym piłkarzem , nie spodziewałam się tego, że po 1 dniu w Barcelonie zostanie moim kolegą.
Podczas każdej rozmowy z nim oraz z innymi piłkarzami Barcy moje serce tykało jak bomba zegarowa. Dziękowałam wtedy Bogu, że żyję.

Porozmawiałam trochę z ciocią, a następnie poszłam się ogarnąć.
Gdy już byłam gotowa ciocia oznajmiła mi, że muszę iść z Thiago na spacer. Wkurzyłam się, bo nie wiedziałam gdzie Tello chce mnie zabrać. 10 minut później Cristian był już po mnie.
- Tello...mam dla Ciebie złą wiadomość ...- powiedziałam z opuszczoną głową
- Tak, coś się stało ?
- Nie mogę nigdzie jechać.
- Ale czemu ? Jak to ?-z oburzeniem zaczął mnie wypytywać
- No nie mogę, muszę iść z Thiago - synkiem mojej cioci na spacer. A z nim nie pójdę bo będzie Ci przeszkadzał.
- Żartujesz ? Nikt nie będzie przeszkadzał, bierz małego i  chodź.
Bardzo mi zaimponowało zachowanie piłkarza, w pewnej chwili chciałam nawet go przytulić.

15 minut później w trójkę wyjechaliśmy z pod domu. Miejsce gdzie jechaliśmy było mi nie wiadome. Podczas drogi w samochodzie bardzo się do siebie "zbliżyliśmy". Miałam wrażenie, że osobiście znam go "kupę" lat , dogadywaliśmy się bardzo dobrze.

___________________________________________________
No i jest kolejny rozdział, nie za ciekawy, no ale jest ;/

A TERAZ CZEKAMY NA DZISIEJSZY MECZ Z BETISEM . ! ♥ 
Visca el Barca !!!! 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ 

sobota, 2 listopada 2013

ROZDZIAŁ 7

Na lotnisku czekał na mnie Szymek. Od razu jak go zobaczyłam wyszłam z samochodu i pobiegłam w jego kierunku.
- Szymek, co ty tu robisz ?- zapytałam ze zdziwieniem
- Przyszedłem się z Tobą pożegnać - odpowiedział, a następnie podarował mi drobny upominek
- Co to ?
- Zobacz - powiedział uśmiechając się do mnie
Nagle, gdy próbowałam otworzyć torebkę z prezentem, podbiegł mój tata, złapał mnie za rękę i powiedział, że za 5 min. mam być w samolocie.
- Dobra Szymek, sprawdzę w samolocie co tam jest.
- Ok, tylko jak już wylądujesz masz do mnie zadzwonić
- Okej Okej, no to pa ja już idę - powiedziałam, przytuliłam Szymka i pobiegłam do taty

-Dobra tato teraz kolej na Ciebie - mówiąc to przytuliłam tatę
Nagle zauważyłam, że z jego oczu wypływają łzy. Zrobiło mi się go szkoda, a równocześnie bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ nie wiedziałam, że jestem dla niego aż tak ważna. Wszystko go interesowało tylko nie ja. Widocznie myliłam się. Momentami, aż chciało mi się płakać jak zobaczyłam to w jakim jest stanie . . .
- Koniec tych czułości , muszę już iść - powiedziałam żegnając się z tatą .
- Tylko jak już wylądujesz zadzwoń i uważaj tam na siebie - wykrzyknął i 'wysłał' mi buziaka.

10 minut później byłam już w samolocie .
Prezent od Szymka schowałam do walizki, dlatego nie mogłam teraz sprawdzić co tam jest.
Gdy już siedziałam wygodnie na swoim miejscu, włączyłam tableta aby sprawdzić jaka jest obecnie pogoda w Barcelonie i jaka będzie przez najbliższe 2 miesiące.
Te wakacje zapowiadają się rewelacyjnie, słonecznie, temperatura +30 st., pogoda odpowiednia do spełniania marzeń.
Nagle siedząc i patrząc przez małe okienko, przypomniało mi się, że Krystian w lipcu też ma pojechać do Hiszpanii. 'Modliłam się' tylko o jedno - o to, żebym go tam nie spotkała, wtedy wszystkie wspomnienia wróciłyby, a ja chcę mieć udane wakacje.
W pewnym momencie strasznie zachciało mi się spać. Postanowiłam się zdrzemnąć chociaż pół godziny.

Wstałam o 11. Po obudzeniu się najbardziej  moją uwagę zwróciło to, że obok mnie siedział średniego wzrostu blondyn. Przyznam brzydki nie był, dlatego chciało mi się śmiać, ale staram udawać poważną.
- Przepraszam Cię, czy ...czy ja mogę tu usiąść ?- zapytał przerażony
- Tak, możesz i tak siedzę sama
- Dziękuję. - Jestem Marcin , a ty jak masz na imię , jeżeli wolno zapytać ?
-Wolno, wolno. Lena jestem. - z momentu na moment nowo poznamy mi kolega podobał mi się coraz bardziej. Z tego powodu zrobiło mi się gorąco i zdjęłam bluzę.
- Ooo, widzę że za Barcą jesteś ? - w tym momencie Marcin zrobił się mniej wstydliwy
- No jestem, jestem i będę do końca życia - A co ty też ?
- Tak, najlepszy klub na Świecie.
- Zgadzam się z Tobą.
Moja rozmowa z Marcinem trwała do samej Barcelony, poznaliśmy się trochę, oraz wymieniliśmy numerami.
Jak już wylądowaliśmy na lotnisku, razem wysiedliśmy z samolotu. Na miejscu czekała na mnie moja ciocia z małym Thiago. Natomiast na Marcina jego dziewczyna. Wywnioskowałam to po tym, że od razu jak się zobaczyli, przywitali przytulając i całując. Może jestem w błędzie, ale wątpię- pomyślałam witając się z ciocią.
Dopiero w samochodzie (w drodze do domu) dotarło do mnie, że jestem w tym pięknym mieście. Gdzie się nie spojrzałam, na ulicy były reklamy blaugrany. To uczucie jest nie do opisania, to tak jakby dostać od kogoś nerkę.
Droga z lotniska do domu nie trwała długo, zaledwie nie całe 30 min.
Pod domem czekaj na nas wujek, pomógł nam się rozpakować.
Jak już weszliśmy do środka ciocia pokazała mi 'mój' pokój, w którym będę mieszkać przez 3 miesiące.
Chciałam skakać, tańczyć, śpiewać z radości, nadal w to nie dowierzałam, że tu jestem.
Dopiero po godzinie czasu trochę się uspokoiłam , postanowiłam ten moment wykorzystać. Poszłam do 'swojego' pokoju. zadzwoniłam do rodziców, a następnie do Szymka.
Podczas rozmowy z przyjacielem, przypomniało mi się, że miałam sprawdzić co od niego dostałam.
Gdy skończyłam z nim rozmowę, poszłam 'do' szafy, wyjęłam walizkę i sprawdziłam co dał mi Szymek.
To co on mi podarował nigdy bym się nie spodziewała, znowu na mojej twarzy pojawił się uśmiech .
Były to dwa bilety na mecz Barcelona - BvB oraz vip'owskie wejściówki ma trening Katalończyków.
Tylko z kim ja pójdę , sama ? To, aż wstyd. Mam jeszcze 3 tygodnie na znalezienie kogoś chętnego, trudne to to nie powinno być, chyba każdy w tym mieście kocha i chce być na meczu Barcy.

O 15 ciocia zrobiła obiad, był pyszny typowo hiszpański. Od razu po zjedzeniu szykowałam się do wyjścia z domu.
- Lena, a ty gdzie się wybierasz ?
- Idę pozwiedzać Barcelonę, a co pomóc w czymś ?
- Nie nie , tylko ty się przypadkiem nie zgubisz w tym mieście, nie lepiej jak wujek z tobą pójdzie ?
- Ciociu spokojnie, ze wszystkim się obeznałam, nie zgubie się. - oczywiście skłamałam, bo inaczej nie mogłabym wyjść z domu.
10 minut później wyszłam ubrana w moje ulubione rzeczy  ; full capa, conversy, krótkie spodenki i obowiązkowo koszulka ' z Messim'.
Najpierw postanowiłam, że pójdę w stronę Camp Nou. 3/4 ludzi koło których przechodziłam mieli ubrane na sobie koszulki z Barcy mimo, że ich nie znałam to czułam, że są taką moją drugą rodziną. Bardzo dobrze i bezpiecznie czułam się w tym mieście.
Udało mi się , trafiłam , 20 minut później byłam koło Camp Nou. W pewnej chwili zorientowałam się, że obecnie na stadionie odbywa się trening, załamałam się. Czemu ja nie mogłam tu przyjść 10 minut wcześniej ? Widziałabym ich , teraz...tam ...na żywo...
Z opuszczoną głową, 'grzebiąc' w telefonie postanowiłam wrócić do domu.
W pewnej chwili wpadł na mnie jakiś przechodzień...
- Uważaj jak chodzisz !- krzyknęłam i spojrzałam głową w górę. W to co zobaczyłam nie mogłam uwierzyć. wpadł na mnie prawdziwy z krwi i kości Cristian Tello.
- Jejku, przepraszam ja naprawdę nie chciałem, jeszcze raz przepraszam.
- Nie no to ja przepraszam, mogłam uważać. - ledwo co udało mi się to powiedzieć
- Oooo, Cule ?? - zapytał zadowolony Cristian 
- Na zawsze -To jak wybaczysz mi ?
- Pewnie , mówię nic się nie stało, to moja wina .
Nagle Tello w moich oczach zauważył łzy.
- Co się stało ? Ja wiem to przeze mnie, przepraszam- przejęty całą sytuacją Cristian nie wiedział co ma robić.
- Nie, to nie przez Ciebie. Po prostu dzisiaj przyjechałam tutaj by spełnić marzenia. I chciałam iśc na wasz trening, ale spóźniłam się, bo przyszłam tu tylko w ramach spaceru, nie wiedziałam że on się teraz odbywa.
- Jezu jak ja się cieszę ..a tym to Ty się nie martw. - chodź ze mną. - powiedział i złapał mnie za rękę.
- Ale Cristian, gdzie my idziemy ?
- Na trening. - uśmiechnięty piłkarz powiedział.
- Ale to nie fair wobec innych , wiesz ?
- Wiem, ale ja Cie tam zabieram w ramach rekompensaty.
Zgodziłam się , w sumie to nie miałam innego wyboru. Pierw poszliśmy do szatni, Cristian musiał się przebrać. Będą już tam uśmiechałam się sama do siebie. To sama przyjemność widzieć swojego ulubionego piłkarza przebierającego się.
Od razu po przebraniu wyszliśmy na murawę. Cristian wytłumaczył trenerowi co ja tu robię, a następnie pobiegł do kolegów. Ja natomiast usiadłam wygodnie koło stojącego obok Gerardo Martino.
Nagle do mnie podbiegł zdyszany Alexis
- Hej, jak masz na imię ?
- Lena jestem .
- Bardzo ładne imię.- Poza tym, że jesteś za Barcą, to grasz w piłkę ?
- A dziękuję. - Pewnie, że gram kocham ten sport
- No to dobrze, a chciałabyś z nami pograć ?
- Jejku, mogłabym ?? - Z miłą chęcią z Wami zagram
- Ok, to chodź
Nie wiedziałam, że w ciągu jednego dnia spełnię tyle marzeń.
Po 30 minutowej grze w tak zwanego 'dziada' Cristian miał dla mnie propozycje nie do odrzucenia.

___________________________________________________________________
NO I JEST 7 ROZDZIAŁ :)))

THIAGO, NAJLEPSZEGO MALUCHU . ♥ ♥ ♥ ♥
#happy #birthday #Thiago #Messi


CZYTASZ = KOMENTUJESZ