Podczas rozmowy z Marciem zadzwonił mi telefon, był to Cristian. Po tym jak potraktował nową poznaną mi dziewczynę nie miałam ochoty z nim rozmawiać, dlatego się rozłączyłam.
- Ej mała , co jest ? - zapytał Marc łapiąc mnie za ramie
- Nic, po prostu nie mam ochoty z nim rozmawiać.
- No rozumiem, a długo chcesz to wszystko ciągnąć ?
- Ale co ? - Marc coraz bardziej mnie zaskakiwał
- Te całe twoje zachowanie. Wiemy obaj, że coś do niego czujesz, ale sama się oszukujesz, że to nie prawda.
- Jezu Marc, ty nic nie rozumiesz ! - krzyknęłam odchodząc od piłkarza.
Byłam zła na barcelońską 15 za to ,że wtrąca się w moje sprawy. On nic nie rozumiał, nikt nie wiem jak ja się w tej całej sytuacji czuję.
Biegłam przed siebie najszybciej jak potrafiłam. W pewnym momencie poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę. Domyśliłam się kto to może być, dlatego starałam się wyrwać z rąk Marca.
- Lena przepraszam, ja wiem nie powinienem się wtrącać, to nie moja sprawa. Proszę wybacz mi, to nie jest tak jak myślisz, że ja nic nie rozumiem , ja wiem dużo w końcu przyjaźnie się z Cristianem. Ja nie chce dla ciebie źle, ja chce dla ciebie bardzo dobrze, uwierz mi. Zrobię wszystko, tylko mi wybacz, proszę....- powiedział następnie mnie przytulił
Chciałam po raz kolejny wyrwać się z rak Bartry, ale w pewnym momencie, nie wiem dlaczego, ale zrobiło mi się miło w ramionach Marca, również go przytuliłam. Zrozumiałam,że chce dobrze, dlatego wybaczyłam piłkarzowi.
- Marc ...
- Słucham ?
- Dziękuję ...
- ... - Marc próbował coś powiedzieć, natomiast ja utrudniłam mu to całując go w usta.
Nie wiem czemu to zrobiłam. Wiedziałam, że to wszystko toczy się za szybko i w dodatku jeszcze w złym kierunku.
Zrobiło mi się głupio, bez żadnego zastanowienia,wyrwałam się z objęć piłkarza i pobiegłam w kierunku 'mojego' domu.
Jak już byłam z około 200 metrów od plaży zorientowałam się, że nie dam rady sama trafić do domu cioci.
Nie wiedziałam do kogo mam się zwrócić o pomoc; do Cristiana nie , do Marca nie, a do cioci tym bardziej nie, bo mnie ukatrupi za to co ja robiłam na plaży...
W pewnym momencie po raz kolejny zadzwonił Cristian. Nie odbierałam - znowu.
Podczas jak szukałam pomocy, jak dojść do domu, z mojej kieszeni odezwał się dźwięk sms'a.
Była to wiadomość od Cristiana
"Lena proszę cie odbierz, wytłumaczę ci wszystko, ty nic nie rozumiesz,to nie było bez celowe, ty nie wiesz co ona zrobiła, proszę cie" Cristian
Do moich oczu wpłynęły łzy mimo to, że rozmawiałam z piłkarzami Barcy i moje marzenia się spełniły, to nie tak sobie wyobrażałam te wakacje.
Byłam bez silna, usiadłam na najbliższej ławce i zaczęłam płakać.
5 minut później po raz kolejny zadzwonił Cristian.
- Słucham ? - postanowiłam tym razem
- Lena ? Czemu ty płaczesz ? - zaniepokojony zapomniał o problemie związanym z Domą i zaczął się niepokoić moim zachowaniem
- Nic mi nie jest
- Ja to nic, przecież słyszę ? - Z kim ty ostatnio byłaś, z Marciem prawda ? Co on ci zrobił ?
- Nic mi nie zrobił ....Debilu to o ciebie chodzi !! - krzyknęłam, następnie rozłączając się
Po raz kolejny byłam załamana, ale nie mogłam tego pokazywać, tylko wciąć sprawy w swoje ręce. Postanowiłam zadzwonić do Domy.
- Halo, Doma ?
- Tak , a kto mówi ?
- To ja Lena.. ta...ta ze stadionu.
- Aaa, no już pamiętam. Coś się stało ? Czy ty płaczesz ?
- Nic mi nie jest. - musiałam skłamać, żeby nie drążyć tematu - Możemy się spotkać , muszę z tobą porozmawiać ?
- Pewnie, a gdzie i kiedy ?
- Najlepiej teraz na plaży.
- No dobra, za 10 minut będę.
- Ok, czekam.
Musiałam się trochę ogarnąć, żeby Doma nie rozpoznała po mnie, że płakałam. Cały czas po mojej głowie chodziła myśl, czy to prawda, że Doma zdradziła Thiago.
Moja głowa była kłębkiem nerwów, rozmyślałam tak długo, że nawet nie zorientowałam się kiedy minęło 10 minut. Z daleka widziałam jak w moim kierunku idzie uśmiechnięta Doma.
Gdy już byłą koło mnie, przytuliła mnie ,a następnie usiadła obok.
- Dobra to tak, żeby nie owijać w bawełnę, to prawda, że zdradziłaś Thiago ?
- A więc o tym chcesz porozmawiać...- Nie to nie prawda, kochałam go i nadal go kocham. nie była bym zdolna do takiego czynu.
- No dobra rozumiem, ale to czemu w barcelońskiej szatni chodzi plotka że to zrobiłaś ?
- Słuchaj, tego jeszcze nikomu nie mówiłam bo Alacantara mi zabraniał, ale ci powiem. Thiago nie miał innego wyboru ...jakby odszedł z Barcy bez powodu to, żaden z chłopaków by mu tego nie wybaczył, dlatego powiedział ,że to przeze mnie i nie chce mi znać, widzieć, wyprowadza się do Monachium.
Zrobiło mi się bardzo szkoda Domy, wiedziałam że mówi prawdę. Chyba tylko ja jej ufałam w tej sprawie.
Jak już wszystko wiedziałam musiałam działać.
- Dobra Doma, pomogę ci .
- Dobra Doma, pomogę ci .
- Ja nie potrzebuję twojej pomocy, przyzwyczaiłam się do tego ,że jestem wytykana palcami. - nagle po policzku dziewczyny spływały łzy.
- Tak, być nie może. Pójdziesz ze mną na Camp Nou ?
- Pójdę, ale po co .. ?
- Zobaczysz...
Po pół godzinnej drodze byłyśmy na miejscu. Przeszukałyśmy cały stadion, ale nigdzie nie było Cristiana, mimo nie chęci zadzwoniłam do niego i spytałam się czy może przyjechać na CN. Nie wyjaśniłam mu o co chodzi, bo jeszcze tym bardziej by nie przyjechał.
10 minut później był już koło stadionu. Po zobaczeniu Domu poczuł nie chęć, ale mimo to do nas podszedł.
- Lena....- powiedział z zachwytem
- Doma ma ci coś do powiedzenia ,a do mnie to ty się nawet nie odzywaj.
- Tak...
Doma wszystko, krok po kroku wyjaśniła piłkarzowi. Nie chciał w to uwierzyć. Był przerażony, nie spodziewał się tak podłego zachowania Thiago wobec wszystkich .
Cristian przepraszał dziewczynę, potem zaczął jej nawet współczuć.
Od razu po wyjaśnionej sprawie wszyscy rozeszli się do domu. Nadal nei odzywałam się do Cristiana, choć było mi cholernie ciężko.
Jak już byłam w domu zastanawiała mnie jedna rzecz...przyjechałam tu by pomagać cioci przy jej dziecku, a ona w ogóle mnie o to nie prosi. W sumie ...to może i dobrze ? Porozmawiałam trochę z ciocią i wujkiem , zjadłam coś i położyłam się spać.
Następnego dnia od zadu jak wstałam zadzwonił mi telefon . Ku mojemu zdziwieniu była to Antonella. Skąd ona ma mój numer ? Hymm....ja mam mam jej on Cristiana, ale ona mój .. nie mam bladego pojęcia ...
- Halo.. ?
- No hej mała, sprawa jest. Bo chłopacy mają teraz trening, i jest mały problem...Cristian robi wszystko od niechcenia, a Bartra się ze wszystkimi kłóci, wiesz może co im jest, pytam cie o to bo wiem że ty ostatnio z nimi byłaś . Może ci coś mówili ?
- Jejku...gorzej niż z dziećmi .- Okej, zjem coś i zaraz przyjdę.
- Dobra, dziękuję ci.
W biegu zjadłam tosty, a następnie wyszłam z domu.
To wszystko moja wina ...mogłam tego wszystkiego nie zaczynać. Jeszcze przeze mnie dostaną ochrzan od trenera. Co ja w ogóle robię .....
Pół godziny później byłam na miejscu, pierwsze co to podbiegła do mnie Anto, z prośbą żebym nic nie mówiła chłopakom o porannej z nią rozmowie.
Gdy już siedziałam i oglądałam ich trening,a przede wszystkim zachowanie Marca i Cristiana zastanawiałam się czemu wtedy pocałowałam barcelońską 15.
W przerwie podszedł do mnie Cristian i spytał się czy możemy porozmawiać. Nie miałam innego wyboru, nie chciałam robić szopki przez resztą drużyny.
- Lena ... ja muszę ci coś powiedzieć.
- Jak masz zamiar znowu kogoś obrażać to nawet nie zaczynaj.
- Nie to nie o to chodzi.
- No to słucham ..
- No bo ... wiem ciężko ci jest przez to wszystko przechodzić ,ale uwierz mi też. Od pierwszego twojego zobaczenia cie....yyyy...noo....po prostu zakochałem się w tobie .....
Zrobiło mi się głupio nie wiedziałam jak mam się zachować, ale postawiłam powiedzieć prawdę.
- Cristian ...przyznam ...też zaczęłam coś do ciebie czuć. - w tym momencie na twarzy piłkarza pojawił się uśmiech.
W pewnej chwili nasze ciała się do siebie zbliżyły. Przytuliłam piłkarza, ten natomiast przytulił mnie. Potem samo doszło do tego, że Cristian mnie pocałował.mnie w usta.
Czułam się świetnie, jak dotąd nigdy. Nie spodziewałam się tego, że to wszystko tak się potoczy.
Nagle z końca pomieszczenia było słychać dźwięki buczenia
- uuuuuuuu.....
Była to cała zgromadzona drużyna. Uśmiechali się do nas. Dani jak zwykle musiał dodać coś od siebie.
- Gołąbeczki, koniec tego całowania, Cristian wyjazd na trening.
Każdy w końcu był zadowolony. Oprócz jednej osoby ...Marca, który stał obok i udawało, że nic mu nie jest.
___________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział mam nadzieję, że wam się podoba :)
Doma kochanie jest już Ciebie więcej ;)))
CZYTASZ = KOMENTUJESZ



















