Gdy już byliśmy na miejscu od razu wyszliśmy z samochodu
- Cristian, znowu idziemy na trening ?
- Tak Lena, a co nie lubisz tu przychodzić ?- ze smutkiem zapytał
- Ja nie lubię? Ja kocham. Ale jestem teraz z Thiago, on będzie Wam przeszkadzał. Ma za dużo energii, nie usiedzi spokojnie w miejscu. - odpowiedziałam łapiąc Tello za ramiona
- Już się przestraszyłem. Spokojnie nie martw się, jest Antonella ze swoim maluchem. Dzieciaki pobawią się razem, a ty pograsz z nami, co ty na to ?- Serio ? Anto, tu jest ? Nie wierze ...wody - zaparło mi wdech w piersiach
- A no jest. Nie wiem, czy Ci mówiłem, ale Leo już dzisiaj też jest na treningu- uśmiechając się powiedział
Z tego wszystkiego chyba zemdlałam. Wiele nie pamiętałam,jedyne co to kawałek rozmowy z Cristianem.
Obudziłam się na ławce w szatni u chłopaków. Stała nade mną bodajże "cały" skład Barcy.
Gdy już dochodziłam do siebie zauważyłam, że w moim kierunku biegnie Cristian z wodą.
- Lenaaaaa ! - krzyknął piłkarz przewracając się o krzesło
Wszyscy piłkarze parschneli śmiechem, przyznam też byłam rozbawiona, ale chcąc nie chcą to ukrywałam.
Zawstydzony wstał z podłogi, podniósł podniósł butelkę z wodą i podszedł do mnie
- Proszę to dla Ciebie- powiedział kładąc koło mnie butelkę.
____________________________
OCZAMI CRISTIANAKurdę co ja robię. Lena tak mi się podoba, a ja zachowuję się jak debil. Nie bardzo wiem, jak mam się do niej odnosić, jest za piękna, za bardzo mnie rozkojarza.
Ale ....ale przecież jej tego nie powiem.... Nie wiem już co mam robić ...
____________________________
- Dla mnie ? Dziękuję- powiedziałam następnie przytulając Cristiana
Siedzący obok mnie Neymar musiał dołożyć soje 5 groszy ...
-Uuuu, a czyżby coś nam się poważnego kroiło, co ?
Spadaj ! - powiedział Tello żartując
- Eee, dzieciaki spokój ! - krzyknął Leo. - Co się w ogóle stało, czemu zemdlałaś ?- zapytał zaniepokojony.
- Noo bo ...to Cristina Wam nic nie powiedział ? - zawstydziłam się, nie wiedziałam co mam powiedzieć
- Co nam miał powiedzieć ? - zapytał Leo
- No dobra ... już wam mówię.
Opowiedziałam chłopakom wszystko od początku do końca, od przyjazdu do Barcelony do samego zemdlenia.Byli w szoku, Leo jak zwykle miły i wyrozumiały. Uśmiechał się pod nosem, a następnie podszedł do mnie i mnie przytulił, szepcząc do ucha "dziękuję".
5 minut później do szatni wbiegła Antonella z jednym i drugim Thiago.
- Chłopaki, a ty co ?? Spinać pupy i na trening , bo Gerardo już się denerwuje. Oo .. cześć Lena. - powiedziała machając w moją stronę
- Anto ? To ty wiesz jak mam an imię ? Cze ..cze...cześć ...- odpowiedziałam z wyrazem twarzy poker face
Zaczęła się śmiać
- Każdy Cie tu zna kochana. - Dobra koniec tego gadania, wynocha na trening Panowie.
Gdy już wszyscy wybiegli z szatni Tello został i pomógł mi iść.
Nie byłam, aż tak zmęczona żeby potrzebna była mi pomoc. Ale nic nie mówiłam, to sama przyjemność iść ze swoim ulubionym piłkarzem pod rękę.
Jak już obserwowałam chłopaków trening ujrzałam niedaleko mnie siedzącą dziewczynę, która była cała zapłakana. Zrobiło mi się jej szkoda. Przeprosiłam Anto i poszłam do nieznajomej.
- Hej co jest ? - zapytałam obejmując dziewczynę za ramiona
- Nic...
- Jak to nic? Przecież widzę.
- Może i tak , ale to nie powinno Cie w ogóle interesować.
- Nie bądź taka, daj sobie pomóc, wiem nie znamy się , ale zaufaj mi, proszę.
Podczas jak dziewczyna ocierała łzy z policzków zauważyłam, że na ręku ma bransoletkę z napisem FC Barcelona.
- Cule ? - zapytałam
- Tak, ty też ?
- Bez powodu bym tu nie siedziała.
- Przepraszam, że tak Cie potraktowałam, nie chciałam, nie jestem na ogół taka..
- Spokojnie nie denerwuj się, tylko mów co się stało...a no....zapomniałam...Lena jestem.
- Doma... ok powiem Ci, chodź gdzieś dalej.
Powiedziałam Anto gdzie idę, a następnie usiadłyśmy trochę dalej od ludzi.
Po 15 minutowej rozmowie wiedziałam wszystko. Razem z dziewczyną chciało mi się płakać. Nie mogłam w to uwierzyć co się dowiedziałam. Doma była partnerką Thiago Alacantary, ten natomiast ją rzucił i wyjechał do Monachium. Bardzo byłą barcelońską 11, ale nigdy bym się nie spodziewała, że może tak chamsko postąpić.
Mimo, że minęły już 2 miesiące,to Doma codziennie przychodzi na treningi Barcy i płacze.
Nie mogę tak tego zostawić, trzeba jej pomóc - pomyślałam.
Po krótkiej rozmowie wymieniłyśmy się numerami.
Nagle podbiegł Cristian
- Co tu się dzieje ? Co ty tu kurwa robisz ? - krzyknął prosto w twarz Domie.
- Ale..
- Jakie ale ? Wypad z tą teraz , ale szybko !
- Cristian , co ty robisz ? ! Uspokój się powiedziałam
- Nie , ty nie wiesz co ona zrobiła- cały zdenerwowany zaczął ciągle obrażać dziewczynę
- I w sumie to gówno mnie to obchodzi.....To jest dziewczyna trochę szacunku- powiedziałam następnie w tempie natychmiastowym pobiegłam do Anto . Wzięłam Thiago na ręce i bez słowa wybiegłam z treningu.
Nie wiem czemu, popłakałam się. To prawda...zaczęłam coś do niego czuć. Niestety nie tak to sobie wyobrażałam ...
Ku mojemu zdziwieniu z treningu wybiegł za mną Marc.
- Lena nie płacz, znam go bardzo dobrze, on nie jest na ogół taki, ale ponosi go.- Ale...Marc , nic nie rozumiesz.
- Rozumiem, znaczy ..domyślam się.
- Co masz na myśli ? - zapytałam zdziwiona
- Podoba Ci się ...to widać i nie mów, że nie bo mnie nie okłamiesz.
- Serio ? Trudno....- Marc, a może ty wiesz, czemu on nie lubi tak tej Domy ?
- Wiem i wszystko Ci opowiem, ale to po treningu, poczekasz jeszcze jakieś 30 minut ?
- No to ja wtedy pójdę zaprowadzić Thiago do domu i za pół godziny tu przyjdę.
- Ok, a teraz nie płacz proszę, nienawidzę, jak osoby które lubię płaczą.
Nie wiem czemu, ale dzięki Marcowi przestałam płakać.
Gdy byłam już w domu przebrałam, nakarmiłam i położyłam zmęczonego Thiago spać. W domu nikogo nie było, zapewne wujek z ciocią pojechali do rodziny.
10 minut później wyszłam z domu. Całą drogę zastanawiałam się nad dwoma rzeczami....czy ja faktycznie coś do niego czuję ? I czemu on, aż tak nie lubi Domy, przecież to Thiago zostawił ją, a nie na odwrót. Chyba, że wszystkiego mi nie powiedziała.Pod stadionem Marc już na mnie czekał. Od razu jak go zobaczyłam zaczęłam się uśmiechać. Jego nie da się nie lubić.
- Hej Marc, wyszedł już Cristian ?- ciekawość mnie zżarł i musiałam zapytać
- Widzę, że już Ci lepiej ? Tak, tak ..pierwszy pojechał, potem już na treningu nie mógł się w ogóle skupić.
- Tak, lepiej. I to dzięki Tobie. Dziękuję Ci. - jak zwykle mnie poniosło i przytuliłam piłkarza
- Ciesze się...To gdzie teraz idziemy?
- Ty się mnie pytasz ? Ja wiem tylko jak dojść do Camp Nou.
- Aaa no tak, wybacz- zaczął się się śmiać
Marc wybrał miejsce. 30 minut później byliśmy już na plaży.
Zaczęliśmy rozmawiać całkiem nie na temat ; jakie te miasto jest piękne i że chciała bym mieszkać w nim na stałe.
Dopiero potem, zaczęliśmy na poważnie rozmowę. To co się dowiedziałam od Bartry o Domie przekraczało ludzkie myślenie, po tej dziewczynie nigdy bym się tego nie spodziewała.
__________________________________________________________________
No i mamy kolejny rozdział ;)
Mam nadzieję, że wam się podoba . ♥
Rozdział dedykuje mojej kochanej Domie <333333333
CZYTASZ = KOMENTUJESZ

podoba mi się <3
OdpowiedzUsuńczekam na nexta <3
Boskie! <3
OdpowiedzUsuńjestem ciekawa co ta Doma zrobiła xd
OdpowiedzUsuńCO JA ZROBIŁAM ??????????? LOL NIE ZRÓB ZE MNIE JAKIEJŚ SUKI HAHAH XD KOCHAM CIĘ WIESZ <33333 JESTEŚ GENIUSZEM CZEKAM NA NEXTA :3
OdpowiedzUsuńCiekawe co ona zrobiła :D
OdpowiedzUsuńPisz szybkoo co zrobiłaa ;DD
OdpowiedzUsuńRozdział super ;D /Werandaa ;*
super rozdział :) jestem bardzo ciekawa co ona zrobiła :p
OdpowiedzUsuńciekawe co ona zrobiła,mogłaś dokończyć :D
OdpowiedzUsuńczekam na kolejne!
Co ta Doma zrobiła ?
OdpowiedzUsuńhmmm.
Pisz szybko.
Podoba mi się :D
~Zuza z ask'a ; )
ej weź tak nie kończ ;< strasznie jestem ciekawa co zrobiła xD
OdpowiedzUsuńŚwietny :D /Gosia
OdpowiedzUsuńCzemu konczysz w takim momencie ?! <3 / Lui
OdpowiedzUsuń